Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /wp-content/plugins/social-networks-auto-poster-facebook-twitter-g/inc/nxs_functions_engine.php on line 266

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /wp-content/plugins/social-networks-auto-poster-facebook-twitter-g/inc/nxs_functions_engine.php:266) in /wp-includes/feed-rss2.php on line 8
SzPŻ-1988/89 – periplus.pl https://periplus.pl Sun, 23 Aug 2026 09:53:19 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=7.1.3 https://periplus.pl/wp-content/uploads/2017/01/cropped-ico_periplus-1-32x32.jpg SzPŻ-1988/89 – periplus.pl https://periplus.pl 32 32 Mariusz Chmielewski: Żółte bikini kapitana https://periplus.pl/archiwa/17729 Fri, 02 May 2025 23:11:13 +0000 https://periplus.pl/?p=17729 Plaża jak z marzeń. Dwie smukłe dziewczyny w przewiewnych sarongach taszczą po piasku dużą podłużną torbę podróżną. Nie wygląda na ciężką. Obie w klapkach podrywających ziarenka platynowego pyłu za każdym kolejnym krokiem. Jest ciepło, bardzo ciepło, ale łagodna bryza pozwala oddychać. Palm Beach na Arubie? Anse Chastanet Beach na Saint Lucii? Nie, nie – to chyba Les Boucaniers na Martynice. Tylko tam gaj palm kokosowych tak pięknie schodzi do morza, a rośliny są kolorowe polską złotą jesienią…

Dziewczyny wyglądają zjawiskowo. Trudno powiedzieć, po ile mają lat. Jedna, chyba Kreolka, ta wyższa, ma na głowie przezabawny trzcinowy kapelusz lekko odchylony do tyłu. Coś mówi, ale obie są za daleko, by cokolwiek usłyszeć przez szumiący przybój. Druga, o skandynawskiej urodzie, wybucha co chwilę śmiechem. Idą tam, gdzie najwięcej plażowiczów. Krzyczą, chcąc zwrócić na siebie uwagę wylegujących się pod parasolami, ale i bez tego przyciągają wzrok.

W końcu torba ląduje na piasku. Dziewczyny rozchodzą się jak na komendę i po piasku, jak po wybiegu, zaczynają odmierzać długość a potem szerokość plaży. O co tu chodzi? Tak, chyba już wiem!!! To improwizowany pokaz mody plażowej, a dziewczyny mają w torbie kolorowe bikini różnych wzorów i rozmiarów, by je sprzedać. Nie ma przebieralni? A co to za problem? Skłon do torby i dziewczyny krokiem modelek Victoria’s Secret, już w kolejnym bikini, ruszają: jedna w stronę plażowego baru okrytego trzcinowym daszkiem, druga w stronę zagajnika. Brakuje im tylko piór i motylich skrzydeł.

Plażowicze, nie tylko panowie, patrzą jak urzeczeni. Nic dziwnego. Powody są dwa i oba bardzo dobre. Naprawdę. Teraz kolejny model… tylko dlaczego jednolity i cały żółty?

– Mariusz, obudź się.

W kabinie pali się światło. Przed oczami mam żółty, ale tylko sztormiak kapitana Krzysztofa Baranowskiego, cały upstrzony kropelkami wody. Czar karaibskiej plaży znika w oka mgnieniu.

– Wstań, ubierz się szybko i chodź na pokład. Trzeba zmienić Kazia. Stoi na sterze już dobrze ponad dwie godziny i nie dość, że pewnie przemarzł to i ręce mu odpadają ze zmęczenia.

Kazio Robak jest w tym rejsie[1] asystentem oficera wachtowego, a za dnia – nauczycielem.

Dochodzi druga w nocy. Karaibska plaża znika w oka mgnieniu. Próbuję zrozumieć sens tego, co mówi Krzysztof, ale nic mądrego nie przychodzi mi do głowy. Sytuacja jest jednak tak nietypowa, że kapitan nie musi mi prośby powtarzać dwa razy. Zaraz, zaraz…

Nasłuchuję odgłosów z pokładu. Cisza… no, prawie cisza poza sykiem fal opływających burty Pogorii. Czuję potężny rozkołys, ale to nic niezwykłego. Jacht zwolna podnosi się od rufy jakby niesiony oddechem Thalassy, mitycznej bogini morza, a może to sprawka Posejdona, który z sobie wiadomego powodu tak głęboko oddycha? Do Thalassy?

Na filozofowanie nie ma czasu. Skoro kapitan przyszedł mnie obudzić, to znaczy że miał bardzo dobry powód. Nie co dzień kapitan wyciąga kogoś z koi w środku nocy. Co więcej, skoro Kazio, przecież nie ułomek, może mieć dość stania na sterze, to znaczy, że trzeba się zabierać z koi i to bardzo szybko. Wyciągam sztorm-deskę, odpinam fartuch i jestem na nogach.

Wracamy do Europy. Za rufą niemal cały Atlantyk. Po pięciu miesiącach rejsu prawie wszystko powszednieje. Potężny rozkołys także. Chwała Bogu, że w Ushuaia wymieniła się młodzieżowa załoga. Z wprawnymi ludźmi na pokładzie wszyscy czujemy się pewniej. Dni przelatują niczym kartki z kalendarza. Najpierw mozolne wspinanie się na północ wzdłuż wybrzeży Ameryki Północnej aż do strefy wiatrów zachodnich, by celować w środek Kanału La Manche wspomagając się Golfstromem i wiatrem od rufy.

Kiedy przed północą zbierałem się do koi, na fokmaszcie stały dwa marsle i bramsel. Spokojny rozkołys, bez wspinania się na strome fale i gwałtownego opadania w doliny, czego doświadczaliśmy rejonie Hornu, dawał spokojny sen. Wprawdzie wystarczyło spojrzeć w locję, by wiedzieć, co może nas czekać u wejścia do Kanału La Manche – lub Kanału Angielskiego, jak zwykł był mawiać Ziemowit, nasz Pierwszy Oficer w tym rejsie – ale to nic niezwykłego. Od października do kwietnia występują w tym rejonie zmienne warunki pogodowe z silnymi wiatrami, dużym rozkołysem, a czasem także z ograniczoną widocznością. Ta noc tego nie zapowiadała.

Nie paląc światła wspinam się po omacku zejściówką na pokład rufowy, bo po tylu miesiącach rejsu znam na pamięć liczbę stopni. Idę popatrzeć na czerń nocnego Atlantyku. Otwieram drzwiczki zejściówki i moim oczom ukazuje się widok zapierający dech w piersiach.

Pokład oświetlają wszystkie lampy, tak jak przy nocnym alarmie do żagli, ale nie stoi nawet najmniejszy trójkąt żagla, nie wspominając o żaglach rejowych. Po pokładzie nie krząta się nikt. Nikt nie brasuje, nikt nie stawia, nikt nie ściąga żagli, nikt nie buchtuje lin na nagielbankach. Tylko maszty i olinowanie. Pędzimy z wiatrem na wyścigi; to dlatego rozkołys tak bardzo nie doskwiera. Rzut oka na przyrządy. Postać kapitana, trochę je zasłania. Wreszcie dostrzegam: na przemian 5 do 8 węzłów, zależnie od tego, czy Pogoria unosi się fali czy zjeżdża po jak zboczu. Nie słychać specjalnie wiatru, za to dobiega nas wszystkich syk piany, jaką Pogoria zostawia z burt i za rufą. I ten widok. Nie sposób oderwać oczu.

Patrzę na piękno tej sceny jak urzeczony: potęga oceanu w całej krasie. Przez głowę przelatują wspomnienia, a konkretnie dzień, w którym wiele lat wcześniej po pierwszy raz w życiu pływałem po Mamrach drewnianą OK Dinghy. Przesiadka z poczciwej Omegi, na której jako początkujący sternik i tak nie czułem się komfortowo, na 4-metrową regatową łódkę była dla mnie czymś, co da się tylko porównać z prowadzeniem samochodu Formuły 1. Wsadzając mnie do OK’eja nikt mnie nie uprzedził, że przy fordewindzie i zafalowaniu wiatr potrafi unieść rufę i ta, zjeżdżając po fali ustawia łódkę bokiem do wiatru. Zanim zrozumiałem, co się dzieje, byłem w wodzie. Wywrotka na nawietrzną była spektakularna, jak sądzę. Teraz na Pogorii mamy podobną sytuację – wiatr z rufy, tyle że to nie Mamry, a Atlantyk i wejście do Kanału La Manche (Angielskiego?), jacht jest ponad 10 razy większy, nie wspominając o sile wiatru.

– Mariusz – dochodzi mnie głos Krzysztofa, – popatrz, jak steruje Kazio. Nie oglądaj się za siebie tylko wykonuj polecenia Ziemowita.

Słyszę głos Ziemka, wydającego polecenia na ster, chociaż nie jestem pewien skąd ten głos dobiega. Rzut oka i wszystko staje się jasne. Ziemowit przypięty do kolumny kompasu patrzy za siebie na fale, które za wszelką cenę chcą dogonić Pogorię.

– Trzydzieści stopni w prawo, kontruj, na burtę, OK, dobrze, prostuj, dwadzieścia w prawo… – rozlega się w noc.

Szprychy koła sterowego migają niczym w rowerze, tyle, że raz z prawo raz w lewo napędzane dłońmi Kazia tak, aby Pogoria nie stawiała się bokiem do fali, tylko zjeżdżała ukośnie w jej dolinę, a bukszpryt nie miał nawet najmniejszej ochoty nurkować w głąb fali.

„Nie oglądaj się za siebie” – dźwięczy mi w uszach. Piramidy fal zawisających co chwila nad rufą Pogorii robią wrażenie, chociaż tępi je wspomnienie zmagań w rejonie Hornu. Tamtych kamienic wody nie da się zapomnieć.

Patrzę na Ziemowita i natychmiast przypominają mi się rozmowy przy szklaneczce rumu, kiedy Ziemek opowiadał ze swadą o zjawisku fali potwornej. Czy rzeczywiście nałożenie się krótszych fal z doganiającymi je dłuższymi falami potrafi wypiętrzyć je do niemal 30 metrów i zmieść jacht z powierzchni, co opisywał, bodaj po raz pierwszy, Joshua Slocum ponad sto lat wcześniej? Chyba nie chcę tego wiedzieć, a już na pewno tego doświadczyć tu i teraz.

Kazio wypina karabińczyki szelek ze stanowiska sternika i patrzy, jak wygląda człowiek, w którego rękach przez pozostałą połowę wachty, czyli do godziny 4:00 spoczywa bezpieczeństwo jachtu. Wsłuchuję się w komendy Ziemowita. Po kilku chwilach zaczynam czuć jacht i sam wiem, ile obrotów dołożyć lub odjąć, by Pogoria płynęła bezpiecznie. Rozumiem także, co miał na myśli kapitan, mówiąc, że Kazio może być zmęczony. Koło sterowe jest praktycznie cały czas w ruchu. Adrenalina każe zapomnieć o zmęczeniu. Pewnie u Kazia było tak samo, chociaż nie mam szansy go o to zapytać, bo właśnie znika w zejściówce.

Za plecami stoi Ziemowit wypatrujący co chwila kolejnej góry wody. Na wprost przyrządów stoi kapitan, w drugim skrzydle mostku Marek, nasz Chief Maszyny – i tak pędzimy przed siebie.

Ocean oświetlany lampami podsalingowymi jest przepiękny w swojej grozie i swoim majestacie. Nawet z czernią nocy jest mu do twarzy, chociaż plaża Les Boucaniers na Martynice też miała swój niezaprzeczalny urok.

Może przyśniła się także Kaziowi?

Mariusz Chmielewski
Józefosław, 22 kwietnia 2025

Konsultacja:  Ziemowit Barański

Przypisy. postscriptum i dobór zdjęć: Kazimierz Robak / Periplus.pl


[1] Jest to rejs Międzynarodowej Szkoły Pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego z Gdańska do Gdyni, wokół Ameryki Południowej, przez Cieśninę Drake’a i Kanał Panamski. Tu opisany jest przedostatni etap: z florydzkiego Jacksonville do Londynu (16 marca – 15 kwietnia 1989). Załogą dowodzonej przez Krzysztofa Baranowskiego Pogorii byli uczniowie i kadra oficersko-nauczycielska z USA, ZSRR i Polski. Szczegóły w Postscriptum.


 

Baranowski, Barański, Chmielewski, Greg Droke, horn, Międzynarodowa Szkoła Pod Żaglami, pogoria, Russ Droke, szkola pod zaglami, Thalassa, Ziemowit BarańskiAtlantyk w lutym 1989; płyniemy w silnym wietrze, ale jeszcze nie w sztormie
fot. Mariusz Chmielewski

Baranowski, Barański, Chmielewski, Greg Droke, horn, Międzynarodowa Szkoła Pod Żaglami, pogoria, Russ Droke, szkola pod zaglami, Thalassa, Ziemowit BarańskiNapis na przedniej ścianie nadbudówki rufowej Pogorii przypominał o żegludze w warunkach ekstremalnych
fot. Gregory & Russel Droke

Baranowski, Barański, Chmielewski, Greg Droke, horn, Międzynarodowa Szkoła Pod Żaglami, pogoria, Russ Droke, szkola pod zaglami, Thalassa, Ziemowit Barański Baranowski, Barański, Chmielewski, Greg Droke, horn, Międzynarodowa Szkoła Pod Żaglami, pogoria, Russ Droke, szkola pod zaglami, Thalassa, Ziemowit Barański

Sztorm z baksztagu zaczął się tym, że zniknął żagiel z rei dolnego marsla; stalowy szot, gruby na palec, pękł jak nitka
fot. Krzysztof Baranowski

źródło: Krzysztof Baranowski – Samotny żeglarz (1995; str. 190)
Krzysztof Baranowski – Bujanie w morskiej pianie(2014; str. 188)

 

Baranowski, Barański, Chmielewski, Greg Droke, horn, Międzynarodowa Szkoła Pod Żaglami, pogoria, Russ Droke, szkola pod zaglami, Thalassa, Ziemowit BarańskiAtlantyk, 2 kwietnia 1989: za sterem Pogorii Kazimierz Robak, obok Marian Wilusz, III oficer
fot. Jarosław Kornacki

Baranowski, Barański, Chmielewski, Greg Droke, horn, Międzynarodowa Szkoła Pod Żaglami, pogoria, Russ Droke, szkola pod zaglami, Thalassa, Ziemowit BarańskiAtlantyk, 6 kwietnia 1989: za sterem Pogorii Mariusz Chmielewski – autor
fot. Krzysztof Baranowski

źródło: Krzysztof Baranowski – Samotny żeglarz (1995; str. 184)

Baranowski, Barański, Chmielewski, Greg Droke, horn, Międzynarodowa Szkoła Pod Żaglami, pogoria, Russ Droke, szkola pod zaglami, Thalassa, Ziemowit BarańskiSwoon (Caledonia Curry, ur. 1977) – Thalassa
(2014; drzeworyt na papierze na panelach drewnianych; ręcznie kolorowany gwaszami akrylowymi; 365,7 x 365,7 x 183 cm; pierwowzór: 2011, New Orleans Museum of Art)
źródło: Turner Carroll Gallery, Santa Fe, NM, USA.


Postscriptum:

Mariusz Chmielewski – prawa ręka kpt. Krzysztofa Baranowskiego podczas organizacji jego Międzynarodowej Szkoły Pod Żaglami / International Class Afloat dla uczniów z USA, ZSRR i Polski na Pogorii, w roku szkolnym 1988/1989.
W czasie rejsu był ochmistrzem (purser) i intendentem (quartermaster); ponieważ na pokładzie językiem komend i komunikacji był oficjalnie angielski, nazywaliśmy Mariusza, dla wygody, Purcel.
Z zawodu: dziennikarz, ekonomista, manager w firmach telekomunikacyjnych i IT.

 


Międzynarodowa Szkoła Pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego – International Class Afloat
STS Pogoria; 1 września 1988 – 19 maja 1989

Kapitan: Krzysztof Baranowski (nauczyciel geografii)

załoga etatowa: Jarosław Kornacki (II mechanik), Marek Korotkiewicz („kuk”), Marek Kowalski (I mechanik)

kadra oficersko-nauczycielska: Ziemowit Barański (I oficer, dyrektor Szkoły, chemia), Mariusz Chmielewski (ochmistrz), John Croft (biologia, od 1989-01-29), Richard Dolder (j. angielski, do 1988-12-20), Alexandre Eniline / Александр Енилин (j. rosyjski), Cleve Miller (historia, do 1988-12-20), Ryszard Mokrzycki (bosman, informatyka), Elżbieta Nizińska (historia, do 1988-12-20), Kazimierz Robak (j. polski, historia, od 1988-12-15), Małgorzata Ruczkowska (biologia, do 1988-12-20), Brian Smith (j. angielski, od 1989-01-29), Vadim Trenin / Вадим Тренин (kierownik grupy ZSRR), Bogusław Urbanowicz (fizyka, elektronika), Nikolai Varoukhin / Николай Варухин (kierownik grupy ZSRR; do 1988-09-12), Marian Wilusz (III oficer, elektryk, matematyka), Andrzej Zugaj (II oficer, lekarz)

Ekipa TV: Leszek Trzciński (operator obrazu)

Załoga młodzieżowa I semestru (1 września – 20 grudnia 1988):
USA – Joseph Boyd, Tige Casey (do 1988-10-08), Russel Castle, Russel Droke, Billy Hall, Matthew Hudson, Michael McDearman, Nathaniel Twitty, Christopher Vick
ZSRR – Vasili Chirpakov / Василий Чирпаков, Dmitri Efanov / Дмитрий Ефанов, Vitali Gorchenin / Виталий Горшенин, Alexei Lysenko / Алексей Лысенко, Dmitri Melnikov / Дмитрий Мельников, Konstantin Mikhailov / Константин Михайлов, Nikolai Panov / Николай Панов, Alexandre Pribytkov / Александр Прибытков, Valeri Saveliev / Валерий Савелъев, Peeter Rebane (Estonia)
Polska – Marcin Adamski, Tomasz Batycki, Konrad Duc, Artur Gładysz, Piotr Kwasigroch, Krzysztof Mazur, Maciej Ombach, Jan Parczewski, Bartłomiej Serafiński, Mateusz Tuniewicz
Uczniowie: Russel Droke, Piotr Kwasigroch, Alexei Lysenko / Алексей Лысенко, Michel McDearman, Maciej Ombach i Peter Rebane – jako najlepsi w semestrze pierwszym – otrzymali w nagrodę możliwość uczestniczenia w rejsie w semestrze drugim.
Kalendarium i trasa I semestru (na mapie zaznaczono kolorem czerwonym): 1988: 1.09 – Gdańsk; 4-5.09 – Kilonia (RFN); 10-14.09 – Plymouth (Wlk. Bryt.); 21-24.09 – Kadyks (Hiszpania); 28-29.09 – Porto Santo (Arch. Madery, Portugalia); 30.09 – 2.10 – Porto de Machico (Madera, Portugalia); 2-3.10 – Funchal (Madera, Portugalia); 6-8.10 – Arrecife (Lanzarote, W. Kanaryjskie, Hiszpania); 9-10.10 – Puerto de la Luz y de las Palmas (Gran Canaria, W. Kanaryjskie, Hiszpania); 14-16.10 – Mindelo – zat. Porto Grande (São Vicente, Rep. Zielonego Przylądka); 17-18.10 – Porto Inglês/Vila do Maio (Maio, RZP); 18-20.10 – Praia (Santiago, RZP); 26.10 – równik; 28-29.10 – Fernando de Noronha (Brazylia); 31.10 – 1.11 – Recife (Brazylia); 8-12.11 – Rio de Janeiro (Brazylia); 17.11 – Rio Grande do Sul (Brazylia); 20-27.11 – Buenos Aires (Argentyna); 2-3.12 – Puerto Madryn (Argentyna); 4.12 – Puerto Pirámides (Argentyna); 6.12 – Comodoro Rivadavia (Argentyna); 11-20.12 – Ushuaia (Argentyna) – zmiana załogi

Załoga młodzieżowa II semestru (21 grudnia 1988 – 19 maja 1989):
USA – Matthew Byrne, Gregory Droke, Russel Droke, Grant Durtschi, Peter Fellers, Adrian Nelson, John Norton, Hendrik Visser (od 1989-03-15), Scott Westmoreland, Jerrod Wilkins, Zane Yoder (do 1989-01-29)
ZSRR – Evgenii Evdokimov / Евгений Евдокимов, Nikolai Frolov / Николай Фролов, Dmitri Korchounov / Дмитрий Коршунов (do 1989-05-07), Alexandre Krasnov / Александр Краснов, Alexei Kroujkov / Алексей Кружков, Alexei Lysenko / Алексей Лысенко, Ilia Maximov / Илья Максимов (do 1989-02-28), Artem Miakichev / Артём Мякишев, Igor Orlov / Игорь Орлов, Alexei Oundessov / Алексей Ундесов, Giennadi Riabtchikov / Геннадий Рябчиков, Peeter Rebane
Polska – Witold Czajewski, Zbigniew Gała, Krzysztof Kędzierski, Maciej Kurka, Piotr Kwasigroch, Przemysław Lech, Piotr Łata, Madej Nuckowski, Maciej Ombach, Maciej Szemryk
Kalendarium i trasa II semestru (na mapie zaznaczono kolorem niebieskim): 1988: 20.12 – Ushuaia (Argentyna); 20-21.12 – Puerto Williams (Chile); 22.12 – 10:00 LT, trawers przylądka Horn; 1989: 11-12.01 – Valdivia (Chile); 15-17.01 – Wyspa Robinsona Crusoe (zatoka Cumberland przy San Juan Bautista; Chile); 21-31.01 – Callao (Perú); 6.02 – równik; 11-14.02 – Balboa, Kanał Panamski, Colón (Panama); 22.02 – 1.03 – Hawana (Kuba); 2.03 – Cay Sal Bank (Bahamy); 4-7.03 – Miami (Floryda, USA); 11-19.03 – Jacksonville (Floryda, USA) [12-14.03 – wyjazd do Nashville i Cookeville (Tennessee, USA); 15-18.03 – wyjazd do Orlando (Floryda, USA)] 15-20.04 – Londyn (Wlk. Bryt.); 23-27.04 – Hamburg (RFN); 27-28.04 – Kanał Kiloński; 1-4.05 – Sztokholm (Szwecja); 7-14.05 – Leningrad (ZSRR); [9-12.05 – wyjazd do Moskwy]; 18-19.05 – Hel; 19.05 – Gdynia [20-21.05 – wyjazd do Warszawy]

Długość trasy: 23.153 Mm.
Czas trwania: 249 dni


► Periplus – powrót na Stronę Główną

 

]]>
Mariusz Chmielewski: Chłopaki, nic nie wieje! https://periplus.pl/archiwa/17377 Sat, 22 Mar 2025 00:11:54 +0000 https://periplus.pl/?p=17377 Szaro, ponuro, zimno. Za kilka dni Boże Narodzenie 1988 roku. Boguś, nauczyciel przedmiotów ścisłych w rejsie Pogorii z Międzynarodową Szkołą pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego, śmieje się, że musiał rano ze swoją wachtą odśnieżać pokład przed postawieniem bandery. To nieprawda, ale pokryte śniegiem, poszarpane szczyty Andów okalające port w Ushuaia bardzo uprawdopodabniają tę przypowieść. Zimno jest przejmujące.

Żart poprawia humor, ale tak naprawdę nikomu nie chce się śmiać, ani nawet rozmawiać w ten poranek. Wełniane czapki na głowach, rękawice, ocieplane kurtki i wiatr, który wciska do gardeł zimne powietrze. Postawienie bandery, krótkie podsumowanie dnia i informacja od kapitana, Krzysztofa Baranowskiego, że to ostatni dzień postoju w porcie. Dziś wychodzimy w morze. Jest 20 grudnia 1988 roku.

 

Informacja, że płyniemy w stronę Hornu, nie robi na młodzieżowej załodze większego wrażenia. Przynajmniej tak to odbieramy. Wszyscy czym prędzej rozchodzą się do swoich zajęć. Ci, dla których jest to chwila wolnego przed pierwszym dzwonkiem na lekcje, szybko umykają do klasy na przednim pokładzie lub wskakują do zaścielonych już koi.

W końcu opadają cumy.

Osłona gór sprawia, że żegluga Kanałem Beagle’a jest w miarę spokojna. Emocje związane z wymianą załogi w tym argentyńskim porcie położonym dosłownie i w przenośni na końcu świata sprawiają, że powrót do codziennej morskiej rutyny wydaje się ukojeniem. Powrotem do normalności. Ci, którzy rozumieją, co może nas czekać po wyjściu z Kanału Beagle’a w stronę Pasaje de Drake, tęsknią za powrotem morskiej rutyny. Inni płyną w nieznane.

Troska o pogodę w najbliższych dniach nie daje spokoju całej kadrze oficerskiej. Jeszcze tylko spojrzenie na Andes fueguinos, czyli Andy Ogniste górujące za rufą nad Ushuaia i płyniemy w zapadający zmierzch, w stronę niespokojnego Atlantyku. Przenikliwy wiatr powoduje, że kto tylko nie musi pozostać na pokładzie z racji obowiązków znika czym prędzej z pokładu. Ciekawscy chowają się za nadbudówkę klasy. Tak cieplej i bezpieczniej. Dla większości młodzieżowej załogi to dopiero pierwsze mile, tym bardziej ciekawość bierze górę nad niepewnością i zimnem. Stalowoszare wieczorne niebo nie zapowiada sielanki.

Po drodze jeszcze jeden przystanek, Puerto Williams, już po chilijskiej stronie Beagle’a. Chilijczycy twierdzą, że to położone najbardziej na południe miasto świata. Argentyńczycy wprost przeciwnie, twierdząc, że to miano przysługuje ich miastu Ushuaia. Pewnie mają rację, bo Puerto Williams to maleńka osada przyklejona do wojskowego garnizonu straży granicznej, z nie więcej niż 1,5 tysiąca mieszkańców. Ushuaia to jednak miasto, z własnym portem lotniczym, mające ponad 60 tysięcy mieszkańców. Butelka lokalnego trunku otrzymana od oficera straży granicznej Chile, którą po odprawie granicznej przynosi na pokład I oficer w tym rejsie – Ziemowit Barański, nie staje się argumentem na rzecz żadnej ze stron. Jest nam zwyczajnie wszystko jedno.

 

Wychodzimy na Atlantyk. Pogoda jest nadspodziewanie dobra. Jest zimno, ale przez chmury przedziera się słońce. Trawers Hornu mijamy w słońcu 22 grudnia 1988 roku, przy morzu prawie jak stół. Śmiechy, żarty, zdjęcia. I tak do Wigilii. Wtedy załamuje się pogoda. Wiatr tężeje z godziny na godzinę, a wraz z nim fala.

Boże Narodzenie spędzamy sztormując na spłachetkach żagli jakie jeszcze nadają się do postawienia, a których nie zdążył posprzątać wiatr. Wieje 12° B. Tyle zostaje zapisane w dzienniku pokładowym, chociaż Bogiem a prawdą nikt nie wie, ile jest naprawdę. Analogowy wskaźnik wiatromierza co chwilę opiera się o koniec skali i tak trwa niestrudzenie. Tylko na chwilę udaje mu się odbić od ogranicznika. Patrzymy z Ziemowitem jak urzeczeni, nie mogąc oderwać oczu. To nie dzieje się naprawdę.

 

Tak upływa dzień za dniem. Przebijamy się mozolnie na zachód, podpierając silnikiem. Wiatr słabnie chwilami do 7° B, by dąć za chwilę z siła huraganu. Śmieję się, że deszcz – fizyce wbrew – może padać poziomo. Z czasem i to przestaje dziwić. Tuż przed Sylwestrem przychodzi chyba najcięższy sztorm. Próbujemy ruszyć na północ, ale wiatr i brak sztormowych żagli na to nie pozwala. Regularne 12° B, przeplatane chwilami odpoczynku, kiedy wiatr słabnie do 9° B.

 

Ziemowit ślęczy nad mapami pogodowymi. Ślęczy, bo to część obowiązków I oficera, a dla niego i pasja. Kilka lat później ukaże się pięknie wydana „Meteorologia. Vademecum dla żeglarzy” – książeczka, mogąca być oddanym przyjacielem wszystkich, dla których żeglarstwo to pasja a nie regularne zajęcie.

Mijają kolejne minuty i godziny, a z mapy nie da się wyczytać tego, czego oczekują wszyscy: poprawy pogody. Ziemowit nie ma dobrych wieści. Powiedzieć, że jest paskudnie to tak, jak nic nie powiedzieć. Przejmujące zimno wciska się w każdy niedopięty guzik. Piana zerwana z wierzchołków fal jest wszędzie. Wszystko jest wilgotne. Nawet ubranie pod sztormiakiem. Pogoria mozolnie wspina się na kolejną falę, by po chwili zacząć spadać w dolinę, jakby to nie był południowy Pacyfik tylko trasa zjazdowa Weltcupstrecke we Flachau, z Pogorią, a nie z Hermannem Maierem, w roli głównej.

 

Młodzieżowa załoga ma zakaz wychodzenia na pokład, a wszystkie manewry żaglami wykonuje dorosła załoga i pięciu młodych weteranów, którzy w nagrodę za wyniki w semestrze pierwszym popłynęli w drugiej części rejsu – wszyscy powpinani do sztormlin rozciągniętych wzdłuż pokładu.

Jak wygląda życie pod pokładem? W zasadzie wiadomo: zajęć szkolnych nie ma, nie sposób usiedzieć w klasie, na dziobowym pokładzie. Wszystko, co nieprzymocowane lata, łącznie z talerzami. Sztuczka z mokrym obrusem trzymającym talerze nie działa. Przechyły są za głębokie. Fale mają 12-18 metrów, a my spieramy się, czy wierzchołek fali jest na wysokości dolnego marsla, czy niżej. Rozstrzyga to ostatecznie Ziemowit wspinając się po drablinach na fokmaszt. Twierdzi, że 12 metrów. Mało? Piętro budynku mieszkalnego to nieco ponad 3 metry. Uff…

 

W Sylwestra przychodzi kolejna prognoza. Zapowiada się zmiana układu barycznego, a z nią przeskok wiatru na bardziej zachodni. Jeżeli się sprawdzi, będzie można ruszyć na północ, wzdłuż wybrzeża Chile. Po czterech dniach w ciężkim sztormie, a w sumie prawie po trzech tygodniach sztormowania – to znakomita wiadomość.

Z całej kadry najbardziej spragnionym spokojnego morza i słońca wydaje się być Leszek, Leszek Trzciński, nasz operator, dokumentujący rejs profesjonalną kamerą. Na pierwszy rzut oka widać, że morze to nie jego żywioł, a co dopiero taki ocean, piękny w swojej grozie.

Siadamy w saloniku kapitańskim, by zaplanować kolejne dni. Patrzymy na repetytory przyrządów nawigacyjnych. Dobra wiadomość jest taka, że odkręcający wiatr pozwala ruszyć na północ. Jest już drugi stycznia. Sztorm słabnie. Szalonej jeździe po zboczach fal nie ma jednak końca. Na powrót do szkolnego rozkładu dnia za wcześnie. Siedzenie w klasie na ławkach to wciąż ekwilibrystyka.

 

Krzysztof z Ziemowitem dyskutują, do którego z najbliższych chilijskich portów zawinąć. Decyzja musi zostać pilnie podjęta, gdyż sztormowanie poważnie nadwątliło zapas paliwa do silnika i agregatów. Ja dokładam do tego informacje o kończących się zapasach żywności, szczególnie warzyw. Wybór pada na Valdivię. Wprawdzie trzeba żeglować kilka mil w górę trudnej nawigacyjnie Rio Valdivia, ale kończące się paliwo nie pozostawia dużego wyboru. Tam na pewno dostaniemy ropę i uzupełnimy prowiant.

Rozmowę przerywa gwałtowne otwarcie drzwi saloniku kapitańskiego. Gęsta broda pokazuje się pierwsza, potem rzucają się w oczy druciane okulary, wreszcie ukazuje się Leszek w ociekającym sztormiaku. Uśmiech nie schodzi mu z twarzy. Nie czekając na zaproszenie mówi od progu podniesionym głosem:

– Właśnie wracam z nawigacyjnej! Chłopaki, nic już nie wieje. Nareszcie!

Jak na komendę spoglądamy na repetytory. Siła wiatru: 8° B, czyli około 75 km/godz. Na lądzie wiatr łamie duże gałęzie…

Uśmiechamy się. Rzeczywiście, przestało wiać…

Mariusz Chmielewski
27 lutego 2025

 

Pokryte śniegiem, poszarpane szczyty Andów okalające port w Ushuaia
fot. Mariusz Chmielewski

 

Chilijczycy twierdzą, że Puerto Williams to położone najbardziej na południe miasto świata; tu – widziane z Kanału Beagle’a
fot. Mariusz Chmielewski

 

Trawers Hornu mijamy w słońcu 22 grudnia 1988 roku, przy morzu prawie jak stół
fot. Mariusz Chmielewski

  

Śmiechy, żarty, zdjęcia: autor na tle Cabo de Hornos
arch. Mariusz Chmielewski

 

Śmiechy, żarty, zdjęcia: Ziemowit Barański na tle Cabo de Hornos
fot. Mariusz Chmielewski

 


Wiatr słabnie chwilami do 7° B, by dąć za chwilę z siła huraganu
fot. Mariusz Chmielewski

 

Ziemowit ślęczy nad mapami… Na tym zdjęciu, zrobionym już wyjściu z najgorszej pogody, rysuje trasę Pogorii w Cieśninie Drake’a…
fot. Mariusz Chmielewski

 

…właśnie tę
rys. Ziemowit Barański

 

Kilka lat później ukaże się pięknie wydana „Meteorologia. Vademecum dla żeglarzy”

 

W Sylwestra przychodzi kolejna prognoza – zapowiada się zmiana układu barycznego; na razie jesteśmy poza skalą
fot. Mariusz Chmielewski

 

Leszek Trzciński to nasz operator, dokumentujący rejs profesjonalną kamerą
fot. Mariusz Chmielewski

 


Mariusz Chmielewski – prawa ręka kpt. Krzysztofa Baranowskiego podczas organizacji jego Międzynarodowej Szkoły Pod Żaglami / International Class Afloat dla uczniów z USA, ZSRR i Polski na Pogorii, w roku szkolnym 1988/1989.
W czasie rejsu był ochmistrzem (purser) i intendentem (quartermaster); ponieważ na pokładzie językiem komend i komunikacji był oficjalnie angielski, nazywaliśmy Mariusza, dla wygody, Purcel.
Z zawodu: dziennikarz, ekonomista, manager w firmach telekomunikacyjnych i IT.

 


Międzynarodowa Szkoła Pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego – International Class Afloat
STS Pogoria; 1 września 1988 – 19 maja 1989

Kapitan: Krzysztof Baranowski (nauczyciel geografii)

załoga etatowa: Jarosław Kornacki (II mechanik), Marek Korotkiewicz („kuk”), Marek Kowalski (I mechanik)

kadra oficersko-nauczycielska: Ziemowit Barański (I oficer, dyrektor Szkoły, chemia), Mariusz Chmielewski (ochmistrz), John Croft (biologia, od 1989-01-29), Richard Dolder (j. angielski, do 1988-12-20), Alexandre Eniline / Александр Енилин (j. rosyjski), Cleve Miller (historia, do 1988-12-20), Ryszard Mokrzycki (bosman, informatyka), Elżbieta Nizińska (historia, do 1988-12-20), Kazimierz Robak (j. polski, historia, od 1988-12-15), Małgorzata Ruczkowska (biologia, do 1988-12-20), Brian Smith (j. angielski, od 1989-01-29), Vadim Trenin / Вадим Тренин (kierownik grupy ZSRR), Bogusław Urbanowicz (fizyka, elektronika), Nikolai Varoukhin / Николай Варухин (kierownik grupy ZSRR; do 1988-09-12), Marian Wilusz (III oficer, elektryk, matematyka), Andrzej Zugaj (II oficer, lekarz)

Ekipa TV: Leszek Trzciński (operator obrazu)

Załoga młodzieżowa I semestru (1 września – 20 grudnia 1988):
USA – Joseph Boyd, Tige Casey (do 1988-10-08), Russel Castle, Russel Droke, Billy Hall, Matthew Hudson, Michael McDearman, Nathaniel Twitty, Christopher Vick
ZSRR – Vasili Chirpakov / Василий Чирпаков, Dmitri Efanov / Дмитрий Ефанов, Vitali Gorchenin / Виталий Горшенин, Alexei Lysenko / Алексей Лысенко, Dmitri Melnikov / Дмитрий Мельников, Konstantin Mikhailov / Константин Михайлов, Nikolai Panov / Николай Панов, Alexandre Pribytkov / Александр Прибытков, Valeri Saveliev / Валерий Савелъев, Peeter Rebane
Polska – Marcin Adamski, Tomasz Batycki, Konrad Duc, Artur Gładysz, Piotr Kwasigroch, Krzysztof Mazur, Maciej Ombach, Jan Parczewski, Bartłomiej Serafiński, Mateusz Tuniewicz
Uczniowie: Russel Droke, Piotr Kwasigroch, Alexei Lysenko / Алексей Лысенко, Michel McDearman, Maciej Ombach i Peter Rebane – jako najlepsi w semestrze pierwszym – otrzymali w nagrodę możliwość uczestniczenia w rejsie w semestrze drugim.
Kalendarium i trasa I semestru (na mapie zaznaczono kolorem czerwonym): 1988: 1.09 – Gdańsk; 4-5.09 – Kilonia (RFN); 10-14.09 – Plymouth (Wlk. Bryt.); 21-24.09 – Kadyks (Hiszpania); 28-29.09 – Porto Santo (Arch. Madery, Portugalia); 30.09 – 2.10 – Porto de Machico (Madera, Portugalia); 2-3.10 – Funchal (Madera, Portugalia); 6-8.10 – Arrecife (Lanzarote, W. Kanaryjskie, Hiszpania); 9-10.10 – Puerto de la Luz y de las Palmas (Gran Canaria, W. Kanaryjskie, Hiszpania); 14-16.10 – Mindelo – zat. Porto Grande (São Vicente, Rep. Zielonego Przylądka); 17-18.10 – Porto Inglês/Vila do Maio (Maio, RZP); 18-20.10 – Praia (Santiago, RZP); 26.10 – równik; 28-29.10 – Fernando de Noronha (Brazylia); 31.10 – 1.11 – Recife (Brazylia); 8-12.11 – Rio de Janeiro (Brazylia); 17.11 – Rio Grande do Sul (Brazylia); 20-27.11 – Buenos Aires (Argentyna); 2-3.12 – Puerto Madryn (Argentyna); 4.12 – Puerto Pirámides (Argentyna); 6.12 – Comodoro Rivadavia (Argentyna); 11-20.12 – Ushuaia (Argentyna) – zmiana załogi

Załoga młodzieżowa II semestru (21 grudnia 1988 – 19 maja 1989):
USA – Matthew Byrne, Gregory Droke, Russel Droke, Grant Durtschi, Peter Fellers, Adrian Nelson, John Norton, Hendrik Visser (od 1989-03-15), Scott Westmoreland, Jerrod Wilkins, Zane Yoder (do 1989-01-29)
ZSRR – Evgenii Evdokimov / Евгений Евдокимов, Nikolai Frolov / Николай Фролов, Dmitri Korchounov / Дмитрий Коршунов (do 1989-05-07), Alexandre Krasnov / Александр Краснов, Alexei Kroujkov / Алексей Кружков, Alexei Lysenko / Алексей Лысенко, Ilia Maximov / Илья Максимов (do 1989-02-28), Artem Miakichev / Артём Мякишев, Igor Orlov / Игорь Орлов, Alexei Oundessov / Алексей Ундесов, Giennadi Riabtchikov / Геннадий Рябчиков, Peeter Rebane
Polska – Witold Czajewski, Zbigniew Gała, Krzysztof Kędzierski, Maciej Kurka, Piotr Kwasigroch, Przemysław Lech, Piotr Łata, Madej Nuckowski, Maciej Ombach, Maciej Szemryk
Kalendarium i trasa II semestru (na mapie głównej zaznaczono kolorem niebieskim): 1988: 20.12 – Ushuaia (Argentyna); 20-21.12 – Puerto Williams (Chile); 22.12 – 10:00 LT, trawers przylądka Horn; 1989: 11-12.01 – Valdivia (Chile); 15-17.01 – Wyspa Robinsona Crusoe (zatoka Cumberland przy San Juan Bautista; Chile); 21-31.01 – Callao (Perú); 6.02 – równik; 11-14.02 – Balboa, Kanał Panamski, Colón (Panama); 22.02 – 1.03 – Hawana (Kuba); 2.03 – Cay Sal Bank (Bahamy); 4-7.03 – Miami (Floryda, USA); 11-19.03 – Jacksonville (Floryda, USA) [12-14.03 – wyjazd do Nashville i Cookeville (Tennessee, USA); 15-18.03 – wyjazd do Orlando (Floryda, USA)] 15-20.04 – Londyn (Wlk. Bryt.); 23-27.04 – Hamburg (RFN); 27-28.04 – Kanał Kiloński; 1-4.05 – Sztokholm (Szwecja); 7-14.05 – Leningrad (ZSRR); [9-12.05 – wyjazd do Moskwy]; 18-19.05 – Hel; 19.05 – Gdynia [20-21.05 – wyjazd do Warszawy]

Długość trasy: 23 153 Mm.
Czas trwania: 249 dni


PS.

 

W antologii kpt. Ziemowita, wśród 80 opowiadań, jest kilka „Hornowych” historii.
Sięgnijcie po książkę!

 

 

 

 


Zajrzyjcie też tu:

► Mariusz Chmielewski: Hania (cz. 1)

► Mariusz Chmielewski: Hania (cz. 2)

► Mariusz Chmielewski: Dwa zdjęcia

► Kapitan Ziemowit Barański odpowiada na „Dwa zdjęcia”

 


► Periplus – powrót na Stronę Główną

]]>
Kapitan Ziemowit obchodzi: 90. urodziny. https://periplus.pl/archiwa/16658 Thu, 14 Nov 2024 23:01:26 +0000 https://periplus.pl/?p=16658 Drogi i kochany Jubilacie – 15 listopada to Twój dzień!

Wiem, co zrobisz, zanim jeszcze zaczniesz czytać: przypomnisz wiersz Boy’a „Krakowski jubileusz”. Wiersza cytować nie będę, bo kto zna – ten zna, ale w niczym on mi nie przeszkodzi, by napisać, co następuje.

Barański, Bractwo Wybrzeża, Fryderyk Chopin, Hermandad de la Costa, Mary Anne, Mesa Kaprów Polskich, Oceania, Pogoria, Roztocze, STS, Ziemowit, Ziemowit Barańskifot. Grażyna Walczak (2023-07-29)

Twoją maksymą jest: „Gdy człowiek tyle pływa, to mu się wszystko musi wydarzyć”. Wszystkiego, co Ci się wydarzyło, wymienić nie sposób, ale – by być w zgodzie z tradycją jubileuszy (patrz: wiersz Boy’a) – przypomnę chociaż drobny tego ułamek, zwłaszcza że ostatnio udało mi się wyciągnąć od Ciebie, pod różnymi pretekstami (teraz już wiesz, dlaczego), nieco „twardych danych”.

Najpierw wymienię zaszczyty i ordery, przynajmniej niektóre (bo wiem, że nie podałeś wszystkich).

• Zasłużony Działacz Żeglarstwa Polskiego (14 listopada 1965)

• Medal „Za szczególne zasługi dla Żeglarstwa Polskiego” (14 listopada 1965)

• Srebrna Żeglarska Odznaka Turystyczna PTTK ze szmaragdami (15 maja 1972)

• Srebrny Medal „Zasłużony Działacz Kultury Fizycznej” (14 lipca 1972)

• Złota Żeglarska Odznaka Turystyczna PTTK ze szmaragdami (30 listopada 1976)

• Medal „Za zasługi dla Lubelszczyzny” (24 września 1977)

• Złoty Krzyż Zasługi (1 października 1977)

• Złota odznaka AZS (2 kwietnia 1978)

• Zasłużony dla Żeglarstwa Studenckiego, Lublin (lata 1970-te)

• Złoty Medal „Zasłużony Działacz Kultury Fizycznej” (26 maja 1978)

• Zasłużony dla Lublina (odznaka srebrna) (18 września 1978)

• Zasłużony dla Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (19 grudnia 1979)

Barański, Bractwo Wybrzeża, Fryderyk Chopin, Hermandad de la Costa, Mary Anne, Mesa Kaprów Polskich, Oceania, Pogoria, Roztocze, STS, Ziemowit, Ziemowit Barański

• Zasłużony Pracownik Morza (17 marca 1981)

• Krzyż Kawalerski Polonia Restituta (10 sierpnia 1988)

• Medal srebrny La Hermandad de la Costa de Argentina (1992)

• Medal Inverclyde District Council, Szkocja (10 sierpnia 1992)

• Honorowe członkostwo Wszechświatowego Bractwa Wody Ognistej (20 sierpnia 1997)

Barański, Bractwo Wybrzeża, Fryderyk Chopin, Hermandad de la Costa, Mary Anne, Mesa Kaprów Polskich, Oceania, Pogoria, Roztocze, STS, Ziemowit, Ziemowit Barański

• Medal Bractwa Wybrzeża Polska (12 października 2001)

Barański, Bractwo Wybrzeża, Fryderyk Chopin, Hermandad de la Costa, Mary Anne, Mesa Kaprów Polskich, Oceania, Pogoria, Roztocze, STS, Ziemowit, Ziemowit Barański

• Medal 80-lecia PZŻ (2004)

• Nagroda Chwały Mórz – Kaperski Topór Bojowy od Mesy Kaprów Polskich Bractwa Wybrzeża (16 lipca 2006)

Barański, Bractwo Wybrzeża, Fryderyk Chopin, Hermandad de la Costa, Mary Anne, Mesa Kaprów Polskich, Oceania, Pogoria, Roztocze, STS, Ziemowit, Ziemowit Barański

oplus_34

• Medal 95-lecia PZŻ (2019)

• Nagroda Główna im. Kapitana Leszka Wiktorowicza (25 kwietnia 2022)

Barański, Bractwo Wybrzeża, Fryderyk Chopin, Hermandad de la Costa, Mary Anne, Mesa Kaprów Polskich, Oceania, Pogoria, Roztocze, STS, Ziemowit, Ziemowit Barańskifot. Krzysztof Mystkowski / Press Club Polska

• Medal 100-lecia PZŻ (21 października 2024)

 

Teraz zestawienie, dokonane przez Ciebie wg stanu na koniec roku 2024:

Żeglowanie na morzu rozpocząłem w 1956 roku rejsem na s/y Młoda Gwardia (dziś: Generał Zaruski). Żegluję zatem 68 lat – Bałtyk, Morze Śródziemne, Morze Czarne, Atlantyk, Pacyfik.

Barański, Bractwo Wybrzeża, Fryderyk Chopin, Hermandad de la Costa, Mary Anne, Mesa Kaprów Polskich, Oceania, Pogoria, Roztocze, STS, Ziemowit, Ziemowit Barański

Dowodziłem lub byłem oficerem na 21 jednostkach, w tym oczywiście na Roztoczu, ale i na większych żaglowcach: Pogoria, Fryderyk Chopin, Mary Anne, Oceania, Kapitan Borchardt.

Odbyłem: 132 rejsy morskie, w tym dwa wokół Ameryki Południowej.

Dni zaokrętowania: 4.601 dób = 12,61 lat = 12 lat, 7 miesięcy i 11 dób.

Godzin żeglugi (bez postojów w portach): 50.937,5 godz. =  2.122,4 doby = 5 lat, 9 miesięcy, 18 dób i 6 godz.

Przebyłem w rejsach: 245.842,2 Mm, to jest 11,36 okrążeń Ziemi po równiku.

Największe stresy:         • umierał mi kucharz (ale przeżył);
                                      • uciekła mi nauczycielka i musiałem uczyć języka polskiego.

Największe osiągnięcia: 12 semestrów w szkołach pod żaglami (i nie zwariowałem).

Właśnie te semestry w szkołach pod żaglami, w których byłem dyrektorem, nauczycielem, oficerem i kapitanem w różnych kombinacjach, uważam za moje osiągnięcia najważniejsze:

• 2 rejsy (po dwa semestry na rejs) wokół Ameryki Południowej: Pogoria (1988-1989 – I oficer, dyrektor Szkoły i nauczyciel) oraz Fryderyk Chopin (1998-1999 – kapitan, dyrektor Szkoły i nauczyciel);
• 8 semestrów w latach 1992- 2011 na Fryderyku Chopinie (jako kapitan i nauczyciel)

Razem 12 semestrów. Chyba tylko Krzysztof Baranowski mnie przebił, ale to trzeba by sprawdzić.

I to jest prawdziwy sukces, a nie liczba rejsów i mil w ogóle, bo przecież wielu jest ludzi z większym dorobkiem milowym.

 

Sukcesów na Twoim koncie jest oczywiście o wiele więcej.

Sukcesem są na przykład Twoje książki (i szczęśliwi są Ci, którym udało się je kupić!):

Barański, Bractwo Wybrzeża, Fryderyk Chopin, Hermandad de la Costa, Mary Anne, Mesa Kaprów Polskich, Oceania, Pogoria, Roztocze, STS, Ziemowit, Ziemowit Barańskifot. Maciej Nuckowski (2021-03-12)

Jest sukces wprost nieprawdopodobny, o którym chyba nawet nie wiesz, bo na tym polu statystyk nie prowadzisz. Otóż publikuję w Periplusie Twoje opowiadania i wspomnienia od lat pięciu z górą, redagowałem antologię Twoich opowiadań (Jak się raz zacznie…) i anonsowałem te publikacje, gdzie się da w mediach. Tzw. polscy internauci na ogół nie przebierają w słowach i – prawdę mówiąc – hejt w Sieci chlusta bezustannie. Otóż oświadczam wszem i wobec: żadna z  publikacji Twoich ani o Tobie nie spotkała się z niechęcią, czy choćby nawet krytyką. Nigdy! Zebrałeś wyłącznie lajki, serduszka i ciepłe, serdeczne słowa w komentarzach. Mistrzostwo!

Kolejny sukces wiąże się z zajęciami praktycznymi na kursach żeglarskich, które wielokrotnie prowadziłeś w lubelskim YKP. Podczas klubowego spotkania podszedł do Ciebie jeden z gości i powiedział: „Chciałem panu podziękować, że oduczył pan moją żonę piszczeć przy każdym przechyle łodzi”. A Ty, swoim zwyczajem, podsumowałeś to krótko: „Wyciągnąłem stąd wniosek, że w nauczaniu nie zawsze celem jest nauczenie czegoś, ale czasem też oduczenie”.

Nauczaj i oduczaj, Ziemku, przez wiele, wiele lat!

Podnoszę puchar na Twoją cześć, a razem ze mną wznoszą kielichy wszyscy (ani nas nawet policzyć), którym jesteś bliski i drogi!

AD MULTOS ANNOS!

Kazimierz,
Grażyna, Maciek, Krzysztof
i wszyscy, którzy brali udział
– faktyczny lub wirtualny –
w Twych szalonych historiach
15 listopada 2024

Barański, Bractwo Wybrzeża, Fryderyk Chopin, Hermandad de la Costa, Mary Anne, Mesa Kaprów Polskich, Oceania, Pogoria, Roztocze, STS, Ziemowit, Ziemowit Barańskifot. Julia Dębicka (2023-07-24)


PS 1. Jeśli chcecie dowiedzieć się, jak – w największym skrócie – wygląda żeglarski życiorys Kapitana Ziemowita,
zajrzyjcie ►TU: „Wielu kolejnych liczb pierwszych, Kapitanie!”◄…

PS 2. … a jeśli chcecie sprawdzić, czy są jeszcze jakieś niesprzedane egzemplarze antologii opowiadań Kapitana Ziemowita
– zajrzyjcie ►TU: Jak się raz zacznie…◄. 

 


► Periplus – powrót na Stronę Główną

]]>
Kapitan Ziemowit opowiada: Bracia w Lublinie. https://periplus.pl/archiwa/16619 Tue, 29 Oct 2024 00:11:41 +0000 https://periplus.pl/?p=16619 Odwiedził nas w Polsce Kapitan Narodowy Hermandad de la Costa de Chile, Brat Sinbad czyli Victor Ramon Nauduam Arrizaga. Jego i jego małżonkę gościła Mesa Lubelska i Warszawska. Było to miłe spotkanie, szczególnie dla mnie, bo dwukrotnie byłem przyjmowany bardzo sympatycznie przez Hermanos w Chile: najpierw, gdy „Pogoria” zacumowała w Valdivii (11 stycznia 1989), po raz drugi – gdy „Chopin” zawinął do Valparaíso (staliśmy tam od 31 grudnia 1998 do 5 stycznia 1999). Była więc okazja, żeby się napić i powspominać w dobrym towarzystwie.

Barański, Bolesław Kowalski, Bractwo Wybrzeża, Bronisław Siadek, Fryderyk Chopin, Hermandad de la Costa, Jerzy Knabe, Kaperski Topór Bojowy, Krzysztof Baranowski, Krzysztof Wojciechowski, Ludomir Mączka, Mesa Kaprów Polskich, Mesa Lubelska, Pogoria, Ushuaia, Valdivia, Valparaíso, Victor Ramon Nauduam Arrizaga, zafarrancho, Ziemowit15 października 2024, Lublin: Kaprowie Polscy z Mesy Lubelskiej goszczą Brata Sinbada i jego małżonkę
arch. Ziemowit Barański

 

Powiązania chilijskiego Bractwa Wybrzeża z Polską datują się od czasu rejsu jachtu Śmiały wokół Ameryki Południowej (1965-1966). Jachtem dowodził kpt. Bolesław Kowalski, który 19 maja 1966 r. w porcie Valparaíso został przyjęty do Bractwa i otrzymał cyfrę 1 Oddziału Polskiego, nazwanego później Mesą Kaprów Polskich.

Barański, Bolesław Kowalski, Bractwo Wybrzeża, Bronisław Siadek, Fryderyk Chopin, Hermandad de la Costa, Jerzy Knabe, Kaperski Topór Bojowy, Krzysztof Baranowski, Krzysztof Wojciechowski, Ludomir Mączka, Mesa Kaprów Polskich, Mesa Lubelska, Pogoria, Ushuaia, Valdivia, Valparaíso, Victor Ramon Nauduam Arrizaga, zafarrancho, Ziemowit

Tego samego dnia pozostali członkowie załogi Śmiałego otrzymali cyfry: 2 (Jerzy Knabe), 3 (Krzysztof Baranowski), 4 (Krzysztof Wojciechowski), 5 (Bronisław Siadek) i 6 (Ludomir Mączka).

Barański, Bolesław Kowalski, Bractwo Wybrzeża, Bronisław Siadek, Fryderyk Chopin, Hermandad de la Costa, Jerzy Knabe, Kaperski Topór Bojowy, Krzysztof Baranowski, Krzysztof Wojciechowski, Ludomir Mączka, Mesa Kaprów Polskich, Mesa Lubelska, Pogoria, Ushuaia, Valdivia, Valparaíso, Victor Ramon Nauduam Arrizaga, zafarrancho, Ziemowit19 maja 1966, Valparaíso: pasowanie Krzysztofa Baranowskiego na Brata Wybrzeża
arch. Ziemowit Barański

Formalnie, dokument powstania Mesy Polskiej podpisany został 1 czerwca 1966. Ja zostałem do przyjęty do Bractwa w roku 1973 z cyfrą 12.

Oddziały Bractwa noszą nazwę mesa (hiszp. stół). Co 4 lata w różnych krajach organizowane są międzynarodowe spotkania – Zafarrancho, ale – generalnie – tak się nazywa każde spotkanie Braci. Wśród przyznawanych odznaczeń, Mesa Kaprów Polskich nadaje m.in. Nagrodę „Chwała Mórz” – Kaperski Topór Bojowy (dostałem go w 2006 r.).

 

W 1989 roku, w Valdivii, Bracia zabrali mnie i Krzysztofa Baranowskiego na kolację zaraz po zacumowaniu, a biedny Marian Wilusz, wówczas trzeci oficer akurat mający wachtę, musiał tłumaczyć policji, która przyjechała nas odprawiać, gdzie zginął kapitan i pierwszy oficer. No ale to dawne czasy, prawie (bez trzech miesięcy) 36 lat temu.

Barański, Bolesław Kowalski, Bractwo Wybrzeża, Bronisław Siadek, Fryderyk Chopin, Hermandad de la Costa, Jerzy Knabe, Kaperski Topór Bojowy, Krzysztof Baranowski, Krzysztof Wojciechowski, Ludomir Mączka, Mesa Kaprów Polskich, Mesa Lubelska, Pogoria, Ushuaia, Valdivia, Valparaíso, Victor Ramon Nauduam Arrizaga, zafarrancho, Ziemowit11 stycznia 1989: rzeka Valdivia, którą płynie się do portu Valdivia
fot. Mariusz Chmielewski

Barański, Bolesław Kowalski, Bractwo Wybrzeża, Bronisław Siadek, Fryderyk Chopin, Hermandad de la Costa, Jerzy Knabe, Kaperski Topór Bojowy, Krzysztof Baranowski, Krzysztof Wojciechowski, Ludomir Mączka, Mesa Kaprów Polskich, Mesa Lubelska, Pogoria, Ushuaia, Valdivia, Valparaíso, Victor Ramon Nauduam Arrizaga, zafarrancho, Ziemowit11 stycznia 1989: Pogoria w Valdivii
fot. Ryszard Mokrzycki

Dziesięć lat później, gdy prowadziłem Fryderyka Chopina płynącego z Chrześcijańską Szkołą Pod Żaglami, ostatnim chilijskim portem było Valparaíso: ja chilijskich Braci Wybrzeża gościłem wówczas na żaglowcu, a oni mnie – w marynarskiej restauracji.

Barański, Bolesław Kowalski, Bractwo Wybrzeża, Bronisław Siadek, Fryderyk Chopin, Hermandad de la Costa, Jerzy Knabe, Kaperski Topór Bojowy, Krzysztof Baranowski, Krzysztof Wojciechowski, Ludomir Mączka, Mesa Kaprów Polskich, Mesa Lubelska, Pogoria, Ushuaia, Valdivia, Valparaíso, Victor Ramon Nauduam Arrizaga, zafarrancho, Ziemowit4 stycznia 1999, restauracja „Hamburg”, Valparaíso: chilijscy Hermanos, kapitan Chopina i Agnieszka Szyszko, nauczycielka ChSzPŻ, w tym momencie – tłumaczka
arch. Agnieszka Szyszko

22 stycznia 1999 r. o godz. 06:51 LT mieliśmy na trawersie Horn i kilkanaście godzin później zacumowaliśmy w argentyńskim porcie Ushuaia. Po wyjściu, w połowie Kanału Beagle’a, gdy byliśmy blisko chilijskiego Puerto Williams, wyszedł stamtąd okręt wojenny i zapytał przez radio, czy może podejść do Fryderyka Chopina.

Barański, Bolesław Kowalski, Bractwo Wybrzeża, Bronisław Siadek, Fryderyk Chopin, Hermandad de la Costa, Jerzy Knabe, Kaperski Topór Bojowy, Krzysztof Baranowski, Krzysztof Wojciechowski, Ludomir Mączka, Mesa Kaprów Polskich, Mesa Lubelska, Pogoria, Ushuaia, Valdivia, Valparaíso, Victor Ramon Nauduam Arrizaga, zafarrancho, ZiemowitKanał Beagle’a – południowa granica wyspy Ziemia Ognista

Potwierdziliśmy, myśląc że to jakaś kontrola, bo weszliśmy na chilijskie wody terytorialne. Było trochę fali i podejście okrętu burta w burtę zapowiadało się niebezpiecznie. Jego kapitan jednak świetnie manewrował: poprosił, abyśmy utrzymali niezmienną szybkość i podszedł od rufy na odległość wyciągniętej ręki. Podano nam jakieś pakunki. Okazało się, że były to upominki dla załogi i – dla kadry nautycznej Chopina – dyplomy wystawione przez komendantów Chilijskiej Marynarki Wojennej tego regionu, potwierdzające okrążenie przylądka Horn. Organizatorem tego miłego gestu byli z pewnością Bracia z Hermandad de la Costa de Chile, bo nikt inny nie miał o nas informacji.
Następnym portem Fryderyka Chopina było Puerto Madryn, a kolejnym – Buenos Aires, gdzie witali nas argentyńscy Bracia Wybrzeża, poinformowani przez Bractwo Chilijskie.

Barański, Bolesław Kowalski, Bractwo Wybrzeża, Bronisław Siadek, Fryderyk Chopin, Hermandad de la Costa, Jerzy Knabe, Kaperski Topór Bojowy, Krzysztof Baranowski, Krzysztof Wojciechowski, Ludomir Mączka, Mesa Kaprów Polskich, Mesa Lubelska, Pogoria, Ushuaia, Valdivia, Valparaíso, Victor Ramon Nauduam Arrizaga, zafarrancho, ZiemowitMój dyplom potwierdzający okrążenie przylądka Horn w 1999 r.
arch. Ziemowit Barański

Barański, Bolesław Kowalski, Bractwo Wybrzeża, Bronisław Siadek, Fryderyk Chopin, Hermandad de la Costa, Jerzy Knabe, Kaperski Topór Bojowy, Krzysztof Baranowski, Krzysztof Wojciechowski, Ludomir Mączka, Mesa Kaprów Polskich, Mesa Lubelska, Pogoria, Ushuaia, Valdivia, Valparaíso, Victor Ramon Nauduam Arrizaga, zafarrancho, Ziemowit15 października 2024, Lublin, ul Grodzka: Brat Sinbad, Brat Paweł (z lewej) i Brat Ziemowit (z prawej)
arch. Ziemowit Barański

Pozdrawiam wszystkich.

Ziemowit Barański
21 października 2024


 

O tym, jak kpt. Ziemowit pływał na Fryderyku Chopinie i o wielu jego przygodach na innych jachtach przeczytacie w antologii
►Jak się raz zacznie…◄,
w której jest 80 opowiadań z żeglarskiego życiorysu Kapitana.
► Sięgnijcie po tę książkę (bo to już ostatnie egzemplarze!)

 

 


► Periplus – powrót na Stronę Główną

]]>
Wojciech Przybyszewski: Hymn – cz. I. Z cyklu „Wygrzebane z lamusa”. https://periplus.pl/archiwa/14371 Sat, 18 Nov 2023 00:11:07 +0000 https://periplus.pl/?p=14371 42 lata temu.
Z dedykacją dla uczestników jubileuszowego rejsu STS Pogoria w 40 lat od pierwszej Szkoły Pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego. 

Tym razem zanosi się na nieco dłuższe wspomnienie, więc będzie aż w dwóch odcinkach.

Skoro pisałem jakiś czas temu o tym, że podczas parady żeglarzy w Lizbonie (►Operacja Żagiel’ ’82 – cz. I◄) maszerowaliśmy z pieśnią na ustach, śpiewając „Pogoria Brava” czyli hymn naszego jachtu  – należy zrobić krok dalej i opowiedzieć, jak to z tym hymnem było.

Pogoria, Szkoła Pod Żaglami, Krzysztof Baranowski, rejs antarktyczny, King George, Arctowski, stacja Arctowskiego, Antarktyda, śpiewnik, International Class Afloat, Operacja Żagiel, Lizbona, Głos z Kubryku, Pogorią na koniec świata, RobakLizbona, 1 sierpnia 1982: parada załóg w drodze na Praça do Comércio; jako pierwsza defiluje załoga Gedanii, za nią – załoga Pogorii, śpiewająca hymn „Pogoria Brava, ahoj!”
fot. Eliseu’s Estúdios

 

W moim pamiętniku są dwie notatki:

  • o tym, że w trakcie rejsu antarktycznego układamy z Kazikiem Robakiem żeglarską piosenkę z myślą o hymnie Pogorii;
  • o jej premierze w Kociarni, czyli pomieszczeniu w nadbudówce dziobowej, w którym bosman naprawiał podarte w sztormie żagle, a pozostali załoganci „darli koty” z sizalu, by uzyskać z grubej, splecionej liny kawałki nadające się do założenia na wantach prawdziwego „kotka”, chroniącego żagiel przed rozdarciem (w rejsach Szkoły Pod Żaglami w tej nadbudówce odbywały się lekcje i dlatego nazwano ją Klasą).

Pogoria, Szkoła Pod Żaglami, Krzysztof Baranowski, rejs antarktyczny, King George, Arctowski, stacja Arctowskiego, Antarktyda, śpiewnik, International Class Afloat, Operacja Żagiel, Lizbona, Głos z Kubryku, Pogorią na koniec świata, RobakKotki, już nadarte, czekają na zewnątrz Kociarni na okręcenie wokół stalówek tam, gdzie o stal ocierają się żagle
fot. Stefan Misiaszek

 

 

[14 stycznia 1981]:

W czasie sjesty próbujemy […] ułożyć słowa do hymnu Pogorii (melodię wymyśliłem już wcześniej). Nie idzie nam to jednak zupełnie. Odkładamy więc sprawę na później.[1]

[24 stycznia 1981]:

Kociarnią zawładnęła piosenka. A zaczęło się „na wysoką nutę”, bowiem przedstawiliśmy z Kaziem tekst i melodię ułożonej w końcu piosenki pogoriowej, zatytułowanej „Pogoria Brava”. Piosenka, ku naszej radości, mile została przyjęta przez załogę (choć były też, rzecz jasna, głosy krytyczne) i z propozycją, by stanowiła ona odtąd hymn Pogorii – ćwiczona była z zapałem przez najbliższą godzinę.[2]

Pierwodruk tekstu, w postaci maszynopisu, ukazał się pięć dni później w niezbyt oszałamiającym nakładzie sześciu (!) egzemplarzy, ale za to w cenionym przez nas wszystkich Głosie z Kubryku (nr 3, rok I, wydanie z 29 stycznia 1981, s. 5).

Pogoria, Szkoła Pod Żaglami, Krzysztof Baranowski, rejs antarktyczny, King George, Arctowski, stacja Arctowskiego, Antarktyda, śpiewnik, International Class Afloat, Operacja Żagiel, Lizbona, Głos z Kubryku, Pogorią na koniec świata, RobakStrony z Głosu z Kubryku z pierwodrukiem „Pogoria Brava”
repr. Kazimierz Robak

 

Do tego na setny dzień rejsu – 16 marca 1981 – jak zapisałem w moim pamiętniku:

[16 marca 1981]:

Setny dzień rejsu! […] Mamy […] jeszcze wśród załogi dwóch jutrzejszych solenizantów – Zbyszków: Studzińskiego i Klebana – których wygodniej nam będzie również dzisiaj fetować […] : Na dzisiejsze uroczystości przygotowałem […] kilkanaście „Pogoriowych śpiewników”. To już drugi zeszyt zebranych piosenek, jaki udało mi się wyprodukować na statku.[3]

W jednym z tych zeszytów były też słowa naszego hymnu.

Pogoria, Szkoła Pod Żaglami, Krzysztof Baranowski, rejs antarktyczny, King George, Arctowski, stacja Arctowskiego, Antarktyda, śpiewnik, International Class Afloat, Operacja Żagiel, Lizbona, Głos z Kubryku, Pogorią na koniec świata, RobakPogoriowy śpiewnik
wydany z okazji spotkania w pierwszą rocznicę rejsu antarktycznego
(sobota, 5 grudnia 1981, Młodzieżowy Dom Kultury, Myśliwiecka 7, Warszawa)
repr. Kazimierz Robak

 

Pierwsze wydanie książkowe (z nutami – w tempie andante con fuoco[4] – zestawionymi przez moją siostrę, muzykolożkę Barbarę Przybyszewską-Jarmińską) ukazało się w honorowym miejscu (w tekście i we wkładce ilustracyjnej), jako pierwsza z piosenek w „Pogorią” na koniec świata autorstwa Kazimierza Robaka[5].

Pogoria, Szkoła Pod Żaglami, Krzysztof Baranowski, rejs antarktyczny, King George, Arctowski, stacja Arctowskiego, Antarktyda, śpiewnik, International Class Afloat, Operacja Żagiel, Lizbona, Głos z Kubryku, Pogorią na koniec świata, Robak„Pogorią” na koniec świata – wkładka ilustracyjna między stronami 112 a 113
repr. Kazimierz Robak

 

W 1983 roku podczas rejsu pierwszej Szkoły Pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego wydałem i oprawiłem w… folder Szkoły śpiewnik dla uczniów i kadry. Było w nim 30 piosenek, przede wszystkim szanty, ale i nasze ulubione „piosenki z tamtych lat”, śpiewane w czasie rejsu antarktycznego z zaznaczonymi chwytami na gitarę; „Pogoria Brava” znalazła się dopiero jako drugi w kolejności utwór w aneksie (s. 32), liczącym pięć dodatkowych piosenek (już bez chwytów gitarowych, ale także z nutami).

Pogoria, Szkoła Pod Żaglami, Krzysztof Baranowski, rejs antarktyczny, King George, Arctowski, stacja Arctowskiego, Antarktyda, śpiewnik, International Class Afloat, Operacja Żagiel, Lizbona, Głos z Kubryku, Pogorią na koniec świata, RobakOkładka i str. 32 ze śpiewnika pierwszej Szkoły Pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego (1983-1984). Niech ta okładka nikogo nie zmyli: tak oprawialiśmy (plakatami i folderami, których mieliśmy spory zapas) niektóre nasze wydawnictwa podczas rejsów Pogorią. Ten egzemplarz śpiewnika jest moją własnością i ma numer 007
repr. Wojciech Przybyszewski

 

Ze zmiennym szczęściem (raz była pierwsza, kiedy indziej druga) gościła też w kolejnych porejsowych pogoriowych śpiewnikach:

 

Pogoria, Szkoła Pod Żaglami, Krzysztof Baranowski, rejs antarktyczny, King George, Arctowski, stacja Arctowskiego, Antarktyda, śpiewnik, International Class Afloat, Operacja Żagiel, Lizbona, Głos z Kubryku, Pogorią na koniec świata, RobakŚpiewnik s/y Pogoria. Antarktyda. 7.XII.1980 – 17.IV.1981
wydany z okazji spotkania w 15. rocznicę rejsu antarktycznego
(sobota, 21 października 1995, Pogoria, Gdynia):
obie okładki i strona z hymnem Pogorii

repr. Wojciech Przybyszewski

 

Pogoria, Szkoła Pod Żaglami, Krzysztof Baranowski, rejs antarktyczny, King George, Arctowski, stacja Arctowskiego, Antarktyda, śpiewnik, International Class Afloat, Operacja Żagiel, Lizbona, Głos z Kubryku, Pogorią na koniec świata, RobakŚpiewnik Szkoła Pod Żaglami. 20 lat później
wydany z okazji spotkania w 20. rocznicę pierwszej Szkoły Pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego (sobota-niedziela, 4-5 października 2003, Warszawa):
obie okładki i strona z hymnem Pogorii

repr. Wojciech Przybyszewski

 

Pogoria, Szkoła Pod Żaglami, Krzysztof Baranowski, rejs antarktyczny, King George, Arctowski, stacja Arctowskiego, Antarktyda, śpiewnik, International Class Afloat, Operacja Żagiel, Lizbona, Głos z Kubryku, Pogorią na koniec świata, RobakŚpiewnik International Class Afloat. Twenty Years After
wydany z okazji spotkania w 20. rocznicę Międzynarodowej Szkoły Pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego (rejs na pokładzie STS Pogoria, 15-22 listopada 2008; Imperia – Bonifacio – Portoferraio – Livorno):
obie okładki i strona z hymnem Pogorii

repr. Kazimierz Robak

 

 

Pogoria, Szkoła Pod Żaglami, Krzysztof Baranowski, rejs antarktyczny, King George, Arctowski, stacja Arctowskiego, Antarktyda, śpiewnik, International Class Afloat, Operacja Żagiel, Lizbona, Głos z Kubryku, Pogorią na koniec świata, Robak„Pogoria Brava, ahoj!”
fot. Andrzej Makacewicz

 

►Wojciech Przybyszewski◄
niedziela, 30 lipca 2023
przypisy: Kazimierz Robak


[1] Przybyszewski, Wojciech. „Pogorią” na Antarktydę. Wojciecha Przybyszewskiego zapiski z podróży. Warszawa : nakład własny autora, 1981; t. 1, s. 97-98.

[2] Przybyszewski, ibidem, t. 1, s. 121.

[3] Przybyszewski, ibidem, t. 2, s. 214-216.

[4] Wszyscy wiedzą, ale przypomnę: andante con fuoco (wł.) = umiarkowanie, z ogniem.

[5] Robak, Kazimierz. „Pogorią” na koniec świata. Gdańsk : Wyd. Morskie, 1983; s. 49-50 oraz wkładka między s. 112-113.


► Periplus – powrót na Stronę Główną

]]>
Wojciech Przybyszewski: Sapere Auso Hodie – cz. II. Z cyklu „Wygrzebane z lamusa”. https://periplus.pl/archiwa/13886 Fri, 01 Sep 2023 23:11:22 +0000 https://periplus.pl/?p=13886 5 lat temu.

Medal Sapere Auso Hodie został wręczony kapitanowi Krzysztofowi Baranowskiemu dwukrotnie.

Medal Sapere Auso Hodie – „temu, który ośmielił się być mądrym dziś” (awers i rewers)
(brąz, średnica: 122 mm, grubość: 15 mm, waga: 1050 g; projekt oraz wykonanie medalu i szkatułki: Krzysztof Surmacz, artysta rzeźbiarz, Gdańsk; 2018)

 

Po raz pierwszy 22 sierpnia 2018 r. na Pogorii, podczas rejsu z okazji 35. rocznicy pierwszej Szkoły pod Żaglami i 30. rocznicy International Class Afloat (Międzynarodowa Szkoła Pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego), przed wypłynięciem z portugalskiego portu Cascais – jest to egzemplarz nr 1 (kapitański).

Pierwsze wręczenie medalu Sapere Auso Hodie kapitanowi Krzysztofowi Baranowskiemu
(STS Pogoria, 22 sierpnia 2018, Cascais)

fot. Filip Zubowski

STS Pogoria podczas rejsu z okazji 35. rocznicy pierwszej Szkoły pod Żaglami i 30. rocznicy International Class Afloat
fot. Łukasz Kaźmierski

 

Po raz drugi – podczas opisanej już przeze mnie uroczystości 7 września 2018 r. w Narodowym Muzeum Morskim w Gdańsku – egzemplarz nr 2 medalu przekazany został następnie do zbiorów tego muzeum. 

Wystawa pamiątkowych eksponatów z pierwszej Szkoły Pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego (1983/1984) przygotowana przez Wojciecha Przybyszewskiego i Radosława Paternogę
(7 września 1918, Narodowe Muzeum Morskie w Gdańsku)

fot. Radosław Paternoga

Spotkaniu w Gdańsku towarzyszyła promocja książki autorstwa Kazika Robaka „Żeglarskie »kto jest kim«: Krzysztof Baranowski”.

Kazimierz Robak – Żeglarskie »kto jest kim«: Krzysztof Baranowski.
Warszawa : Megas, 2018

 

Wśród zaproszonych gości byli m.in.: kpt. Krystyna Chojnowska-Liskiewicz z mężem kpt. inż. Wacławem Liskiewiczem, kpt. Marek Kleban (reprezentujący STAP) i prof. Bolesław Faron (w latach 1981-1985 minister Oświaty i Wychowania).

 

Kapitan Krzysztof Baranowski
fot. Leszek Trzciński

Prof. Bolesław Faron, w latach 1981-1985 minister Oświaty i Wychowania
archiwum Kazimierza Robaka

 

Całość wydarzeń obmyślił i zrealizował tenże Kazimierz Robak, przy czym – jak sam stwierdził – nie byłoby tego, gdyby nie pomoc i zaangażowanie Maćka Nuckowskiego (absolwenta Międzynarodowej Szkoły pod Żaglami 1988/1989), Kryspina Pluty (filmowca i nauczyciela w SzPŻKB 2013 i 2015) i Łukasza Kaźmierczaka (oficer, nauczyciel i medyk w SzPŻKB 2013, 2015 i 2016, nieobecny w Gdańsku, ale obecny w Cascais).

Od lewej: Kazimierz Robak, Kryspin Pluta, Maciej Nuckowski, kpt. Krzysztof Baranowski
fot. Radosław Paternoga

 

►Wojciech Przybyszewski◄
niedziela, 25 czerwca 2023

Przypisy (jeśli nie zaznaczono inaczej) i część podpisów pod zdjęciami pochodzą od redakcji P+/kr

Część pierwsza jest tu:
► Wojciech Przybyszewski: Sapere Auso Hodie – cz. I.◄


PS [od redakcji P+]

Sapere auso („temu, który odważył się być mądrym”) jest parafrazą zwrotu użytego przez Horacego w liście „Do Lolliusa” (Listy/Epistulae, 1, 2; 40-41).

Medal o takiej dewizie ustanowił król Stanisław August Poniatowski. Pierwszym (i jedynym) odznaczonym – w 1771 r. – był Stanisław Konarski (1700-1773), członek zakonu pijarów, publicysta, pedagog, reformator szkolnictwa, założyciel (1740) Collegium Nobilium. Była to szkoła dla młodzieży z rodzin magnackich i szlacheckich, wychowująca w poczuciu obywatelskiej odpowiedzialności, na przyszłą elitę społeczeństwa, wpajająca idee opozycyjne wobec feudalnych pryncypiów złotej wolności szlacheckiej.

Sapere auso hodie („temu, który odważył się być mądrym dziś”) jest dewizą medalu ustanowionego przez absolwentów i wychowanków Szkoły Pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego. Udział w SzPŻKB jest bezpłatny. Warunek uczestnictwa to roczna praca w wolontariacie oraz pomyślne przejście konkursów sportowych i testów językowych. SzPŻKB kształci odpowiedzialność, umiejętność działania w grupie oraz efektywne zarządzanie czasem swoim i innych. Absolwentki i absolwenci potwierdzają, że SzPŻKB miała kluczowe znaczenie w rozwoju ich osobowości i kształtowaniu dalszej drogi życiowej. Replika medalu, wraz z opisem działań i zasług Krzysztofa Baranowskiego dla edukacji morskiej, została ofiarowana Narodowemu Muzeum Morskiemu, jako placówce utrwalającej i promującej tradycje morskie Polski, zasłużonej również na polu edukacji.

Kazimierz Robak w jednym z wywiadów powiedział:

Nasz medal to wyraz szacunku dla Kapitana i jego dzieła, a jednocześnie wynik „sportowego gniewu” na to, że przez 35 lat polskie władze oświatowe nie zauważyły Krzysztofa Baranowskiego, rozdając swoje najwyższe odznaczenie: Medal Komisji Edukacji Narodowej. Uważamy, że te trzy czy trzy i pół tysiąca medali KEN nasz jeden medal – „Temu, który odważył się być mądrym dziś” – co najmniej równoważy.


► Periplus – powrót na Stronę Główną

]]>
Kapitan Ziemowit Barański opowiada: Pała!Cz. 10 cyklu „Dzienniki Prawdziwe” https://periplus.pl/archiwa/13395 Thu, 18 May 2023 23:01:16 +0000 https://periplus.pl/?p=13395 Wyruszyliśmy z Nyköping 23 sierpnia 1988 r., natychmiast po zakończeniu zlotu, mając na dotarcie do Gdyni 4 dni. Do przepłynięcia mieliśmy ok. 220 Mm, a więc nawet przy słabym wietrze dla „Roztocza” było to około dwóch dni.

Wspomniałem już, że Neptun i Eol lubią płatać żeglarzom figle. Tak było i tym razem. Gdy wychodziliśmy z Nyköping, panowała kompletna cisza, więc żeglugę rozpoczęliśmy na silniku. Dość wąski tor wodny prowadził wśród wielu wysepek, tymczasem po kilku godzinach żeglugi silnik nagle przestał pracować. Wiatru nie było, tor kręty, dookoła pełno wysepek – na szczęście głębokości pozwalały na rzucenie kotwicy.

Oględziny silnika pozwoliły stwierdzić, że zatarł się wałek rozrządu, a więc nie było szans na szybką naprawę. Staliśmy się prawdziwym żaglowcem. Cisza trwała. Dopiero następnego dnia rano ruszył się słaby wiatr południowy, co pozwoliło nam podnieść kotwicę i ruszyć w stronę otwartego morza.

Płynęliśmy powoli, kręcąc razem z torem wodnym i pilnując prawidłowego mijania znaków nawigacyjnych. Wtedy właśnie, podczas mijania jednej z latarni na maleńkiej wysepce, padł słynny meldunek sterującej załogantki, uwieczniony w Dzienniku Prawdziwym.

Ziemowit, Ziemowit Barański, Roztocze, Dziennik Prawdziwy, Pogoria, Nyköping, Międzynarodowa Szkoła pod Żaglami, International Class Afloat, Krzysztof Baranowski, Baranowski„Panie Trzeci, pod genuą stoi pała!”
arch. Ziemowit Barański

 

Po wyjściu na pełne morze sytuacja się nieco poprawiła: wiatr pozostał słaby i choć był zmienny, pozwalał na szczęście płynąć bez halsowania, a nawet na pewnym odcinku mogliśmy postawić spinaker. Oczywiście powodowało to problemy ze sterowaniem, co także uwieczniono w Dzienniku Prawdziwym. 

Ziemowit, Ziemowit Barański, Roztocze, Dziennik Prawdziwy, Pogoria, Nyköping, Międzynarodowa Szkoła pod Żaglami, International Class Afloat, Krzysztof Baranowski, BaranowskiNa morzu szalała flauta!!! Przekazywanie steru:
„Co mam trzymać?” „Nic nie trzymać, ster trzymać!”
arch. Ziemowit Barański

 

Tak więc, pełznąc na południe, udało nam się wejść do Basenu Jachtowego w Gdyni dopiero w nocy z 28 na 29 sierpnia. Tam jeszcze trochę się szamotaliśmy: do odprawy granicznej i celnej musieliśmy zacumować przy posterunku WOP, znajdującym się tuż przy wejściu, ale później trzeba było się przestawić do przeciwległego nabrzeża – a w basenie było ciasno i nie było wiatru. Na szczęście jeden z członków załogi przerzucił rzutkę na to nabrzeże i przestawiliśmy się na cumach.

Jacht do sklarowania i przekazania zostawiłem pierwszemu oficerowi, a rano szybko spakowałem worek i zameldowałem się na Pogorii. Odetchnęliśmy z ulgą: ja i Krzysztof.

Ziemowit, Ziemowit Barański, Roztocze, Dziennik Prawdziwy, Pogoria, Nyköping, Międzynarodowa Szkoła pod Żaglami, International Class Afloat, Krzysztof Baranowski, BaranowskiGdynia, 1 września 1988: Ziemowit Barański, dyrektor Międzynarodowej Szkoły Pod Żaglami i pierwszy oficer rejsu, salutuje schodzących z pokładu Pogorii gości
fot. Kazimierz Robak

 

1 września 1988 r. – przestawiliśmy się Pogorią do Gdańska, pod Pomnik Obrońców Westerplatte, skąd  oficjalnie rozpoczął się rejs Międzynarodowej Szkoły pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego wokół Ameryki Południowej. Załogę młodzieżową na pokładzie mieliśmy z trzech krajów: Polski, USA i ZSRR.

Ten rejs też obfitował w różne ciekawostki, ale na Pogorii nie było Dziennika Prawdziwego.

Ziemowit Barański
27 kwietnia 2023

Cdn.


►Cz. 1. Jak dusić◄

►Cz. 2. Kompot◄

►Cz. 3. Foki w akwarium◄

►Cz. 4. Ażurowa latarnia◄

►Cz. 5. Nałóg◄

►Cz. 6. Rakija◄

►Cz. 7. Málaga◄

►Cz. 8. Kartofle◄

►Cz. 9. Utyłem?◄

►Cz. 10. Pała!◄

►Cz. 11. L… Story◄ piątek, 26 maja 2023

►Cz. 12. Karty◄ piątek, 2 czerwca 2023

►Cz. 13. Mesboy◄ piątek, 9 czerwca 2023


PS.

O tym, jak kpt. Ziemowit pływał na Roztoczu i o wielu jego przygodach na innych jachtach przeczytacie w antologii Jak się raz zacznie…,
bo jest tam 80 opowiadań z żeglarskiego życiorysu Kapitana.
► Sięgnijcie po książkę (bo to już ostatnie egzemplarze!)

 

 


► Periplus – powrót na Stronę Główną

]]>
Kapitan Ziemowit Barański opowiada: Utyłem? Cz. 9 cyklu „Dzienniki Prawdziwe” https://periplus.pl/archiwa/13385 Thu, 11 May 2023 23:01:35 +0000 https://periplus.pl/?p=13385 W 1988 roku kapitan Krzysztof Baranowski rozpoczął prace organizacyjne rejsu Międzynarodowa Szkoła pod Żaglami na STS „Pogoria”.

Ja właśnie odszedłem na wcześniejszą emeryturę i pomagałem mu trochę w organizacji, a w lipcu – razem z Krzysztofem – prowadziłem obóz kwalifikacyjny nad jeziorem Poraj, niedaleko Częstochowy.

Skład kadry rejsu Międzynarodowej Szkoły pod Żaglami nie był jednak wtedy ustalony. Nic nie wskazywało, że Pogorią popłynę, tym bardziej, że Lubelski Okręgowy Związek Żeglarski już wcześniej zaplanował udział s/y Roztocze w zlocie jachtów polskich i szwedzkich w Nyköping w Szwecji – ja miałem być kapitanem, a płynąć mieliśmy w drugiej połowie sierpnia 1988.

Jednak pod koniec lipca okazało się, że w rejsie Pogorii potrzebny jest oficer ze stopniem jachtowego kapitana żeglugi wielkiej. Krzysztof zaproponował mi stanowisko pierwszego oficera i równocześnie dyrektora Szkoły. Rejs zapowiadał się ciekawie – trasa zaplanowana była wokół Ameryki Południowej, a nauczyciele mieli być opłacani przez Ministerstwo Oświaty. Oczywiście zgodziłem się na te warunki, ale był pewien problem. Rejs Roztocza, który miałem prowadzić, zaplanowano na drugą połowę sierpnia – dokładnie od 9 do 30 sierpnia 1988. W tamtych czasach paszporty, wizy i inne formalności musiały być załatwiane z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, a więc pod koniec lipca 1988 już wszystko było dopięte i zmiana kapitana nie wchodziła w grę. Gdybym ja zrezygnował, rejs by się nie odbył. Zrezygnować więc nie mogłem.

Rejs Międzynarodowej Szkoły pod Żaglami miał się zacząć 1 września 1988. Rejs Roztocza miał się zakończyć 28-29 sierpnia 1988 i tak był planowany. Wydawało się więc, że wszystko jest w porządku.

Niestety: zarówno Neptun jak i Eol lubią robić żeglarzom różne niespodzianki, więc końcówka rejsu s/y Roztocze do Szwecji okazała się dramatyczna. Zacznijmy od początku.

Do Nyköping dotarliśmy przy sprzyjającym wietrze i wszystko toczyło się według planu. Przyjęto nas sympatyczne. Roztocze było największym jachtem i budziło największe zainteresowanie. Pierwszego dnia pobytu odbyło się spotkanie uczestników zlotu i poszła na nie cała nasza załoga jachtu, zostawiając na pokładzie tylko jednego żeglarza wachtowego. W tym czasie do portu przyszli dziennikarze. Na drugi dzień w miejscowej gazecie ukazało się zdjęcie Roztocza i wachtowego Tomka, ale w podpisie napisano wyraźnie: na rufie stoi kapitan jachtu „Roztoccze”.

Oczywiście załoga nie dała mi potem żyć, dopytując się bez przerwy, jak udało mi się tak przytyć w tak krótkim czasie, a zdjęcie z gazety wkleiła do Dziennika Prawdziwego. Co Czytelnicy mogą podziwiać poniżej.

Ziemowit, Ziemowit Barański, Roztocze, Dziennik Prawdziwy, Pogoria, Nyköping, Międzynarodowa Szkoła pod Żaglami, International Class Afloat, Krzysztof Baranowski, Baranowskiarch. Ziemowit Barański

 

Z Nyköping trzeba było jednak wracać jak najszybciej do Polski, bo czekała tam na mnie Pogoria.

Ziemowit Barański
27 kwietnia 2023

Cdn.


►Cz. 1. Jak dusić◄

►Cz. 2. Kompot◄

►Cz. 3. Foki w akwarium◄

►Cz. 4. Ażurowa latarnia◄

►Cz. 5. Nałóg◄

►Cz. 6. Rakija◄

►Cz. 7. Málaga◄

►Cz. 8. Kartofle◄

►Cz. 9. Utyłem?◄

►Cz. 10. Pała!◄ piątek, 19 maja 2023

►Cz. 11. L… Story◄ piątek, 26 maja 2023

►Cz. 12. Karty◄ piątek, 2 czerwca 2023

►Cz. 13. Mesboy◄ piątek, 9 czerwca 2023


PS.

O tym, jak kpt. Ziemowit pływał na Roztoczu i o wielu jego przygodach na innych jachtach przeczytacie w antologii Jak się raz zacznie…,
bo jest tam 80 opowiadań z żeglarskiego życiorysu Kapitana.
► Sięgnijcie po książkę (bo to już ostatnie egzemplarze!)

 

 


► Periplus – powrót na Stronę Główną

]]>
O Ziemowicie Barańskim opowiada Damian Fudała: Mistrz i pocztówka z Kadyksu https://periplus.pl/archiwa/13045 Thu, 23 Mar 2023 00:11:22 +0000 https://periplus.pl/?p=13045 Pocztówka z Kadyksu. Niby zwyczajna, a jednak najcenniejsza w mojej kolekcji. Jak ją zdobyłem? To czysty przypadek, ale jeżeli mam zacząć opowieść o widokówce… Cóż, muszę zacząć od samego początku. Tylko w ten sposób zrozumiecie, dlaczego ten kawałek zapisanej tekturki jest dla mnie tak ważny.

Przygodę z żeglarstwem rozpocząłem nietypowo. Grałem w żeglarską (tak naprawdę piracką) grę online. Należałem do Aliansu, gdzie sojusz spotykał się na TeamSpeaku – oprogramowaniu do rozmowy za pośrednictwem słuchawek i mikrofonu.

Jednym z członków bractwa był Sławek – żeglarz, instruktor żeglarstwa, z którym spędzałem bardzo dużo wirtualnego czasu. Gdy graliśmy po nocach, Sławek snuł opowieści o rejsach na s/y Roztocze. To były wspaniałe historie. Słuchałem z zapartym tchem i marzyłem, co by było, gdybym to ja wyruszył w taki rejs pod żaglami.

Wtedy wydawało mi się to nieco szalone i nierealne, ale… Od słowa, do słowa padła propozycja, bym spróbował żeglarstwa. Sławek był instruktorem m.in. w AZS Antares nad jeziorem Piaseczno w Rozpłuciu Grabowie.

– Chodź, Omen – to był mój login, czyli imię w grze. – Pojedziesz na obóz stacjonarny, zrobisz sobie oryginalne, dwutygodniowe wakacje i zdasz patent.

Oczywiście mnie namówił. Uparłem się, mimo iż rodzina – a miałem wtedy 17 lat! – nie pałała nadzwyczajną radością i nie podzielała mojego entuzjazmu.

Piękny ośrodek położony pomiędzy lasami, a w dalszym otoczeniu malutka wieś, pola uprawne i bociany spacerujące po drodze. Ośrodek bez wygód. Składał się z czterech głównych segmentów: pierwszy to pasaż z pokojami i stołówką – to tam na górze miałem swój pokój; drugi – tzw. Kapitanat, gdzie mieszkali kapitan, oficerowie, była sala wykładowa, a na parterze hangary na łódki; trzeci – domki dla turystów i części kursantów; czwarty, w centrum ośrodka, – łaźnia z toaletą.

AZS, Antares, Ziemowit, Barański, Ziemowit Barański, Kadyks, Cadiz, Pogoria, International Class Afloat, Międzynarodowa Szkoła Pod Żaglami, Krzysztof Baranowski, HornSchodami po lewej wchodziłem do swojego pokoju, który był pierwszy od schodów. Na wprost widać budynek stołówki, gdzie mieliśmy posiłki. Po prawej, za zielonym autem, widać fragment schodów do „Kapitanatu”.
fot. Autor nieznany, arch. własne.

 

Na miejscu okazało się, że kierownikiem wyszkolenia żeglarskiego w sekcji AZS Antares był kpt. Ziemowit Barański. Na obozie dowiedziałem się, kim jest Kapitan. Jak wielkim zaszczytem było spotkanie go, dotarło do mnie tak naprawdę później.

 

AZS, Antares, Ziemowit, Barański, Ziemowit Barański, Kadyks, Cadiz, Pogoria, International Class Afloat, Międzynarodowa Szkoła Pod Żaglami, Krzysztof Baranowski, HornWidok na salę wykładową i „Kapitanat” od strony jeziora. Niebieskie drzwi na dole prowadzą do hangaru na łódki. Każdego ranka stamtąd braliśmy do wodowania łódkę elektryczną, którą kpt. Barański zabierał nas na jachty.
fot. Autor nieznany, arch. własne.

 

Od tamtej pory moim bezdyskusyjnym autorytetem z dziedziny żeglarstwa został mistrz Kapitan Ziemowit Barański.

 

AZS, Antares, Ziemowit, Barański, Ziemowit Barański, Kadyks, Cadiz, Pogoria, International Class Afloat, Międzynarodowa Szkoła Pod Żaglami, Krzysztof Baranowski, HornMaszt, pod którym co rano – „pięć przed” – zbierał się cały obóz, by o ósmej było podniesienie bandery i apel.
fot. Autor nieznany, arch. własne.

Myślę, że tyle wstępu wystarczy, bo sam obóz to osobna historia.

AZS, Antares, Ziemowit, Barański, Ziemowit Barański, Kadyks, Cadiz, Pogoria, International Class Afloat, Międzynarodowa Szkoła Pod Żaglami, Krzysztof Baranowski, HornCzerwiec lub lipiec 2010 r.: kpt. Ziemowit Barański i ja po zakończeniu obozu żeglarskiego, przy „Kapitanacie” sekcji AZS Antares.
fot. Sławomir Kowalczyk, arch. własne.

 

Wracam do widokówki.

Ponieważ żaglowiec Pogoria to „Moja Kochanka”, postanowiłem, że chciałbym mieć jakieś pamiątki z wielkich rejsów w latach 80-tych, 90-tych i późniejszych. Tak zacząłem przeglądać portale aukcyjne z Polski i ze świata.

Algorytm portalu aukcyjnego Allegro (tak, to kryptoreklama : ), na podstawie filtrów polecił mi jakąś widokówkę.

AZS, Antares, Ziemowit, Barański, Ziemowit Barański, Kadyks, Cadiz, Pogoria, International Class Afloat, Międzynarodowa Szkoła Pod Żaglami, Krzysztof Baranowski, HornCADIZ: Campo del Sur y Catedral / Champ du Sud et Cathédrale / Southern camp and Cathedral
Distribuidor: Almaneces Pajares; Avda José León de Carranza, 4 – Tel. 257111 Cadiz
(widokówka kolorowa; 10,5 x 14,8 cm)

 

Stwierdziłem, że algorytm jest do bani, bo ja szukam Pogorii, a on mi wyrzuca jakieś widoki na miasto. Na szczęście przeczytałem, co było napisane na odwrocie – i wiedziałem, że tę widokówkę za wszelką cenę chcę mieć w moich zbiorach!

Licytacja… Zawsze byłem cienki w licytowaniu i wtedy od dwóch miesięcy żadnej nie wygrałem. Tamten raz był jednak inny. Zachodni wiatr czuwał nade mną i tak szczęśliwie się złożyło, że nikt nie licytował. Udało się wygrać aukcję za śmieszne pieniądze. Nie doszukałem się konkretnej kwoty, ale myślę, że było to maksymalnie 3 złote plus koszty wysyłki. Czyli – jak dla mnie – żaden pieniądz za bezcenny przedmiot.

Od razu napisałem do kpt. Barańskiego e-mail z prośbą o weryfikację. Kapitan potwierdził: autentyk! Moje szczęście osiągnęło wyżyny i szczyty niczym topy masztów.

AZS, Antares, Ziemowit, Barański, Ziemowit Barański, Kadyks, Cadiz, Pogoria, International Class Afloat, Międzynarodowa Szkoła Pod Żaglami, Krzysztof Baranowski, HornW. Pan Kpt. Bolesław Kowalski; ul. Spiska 4a/62; Warszawa; POLAND – POLONIA
Cádiz, 24.09.88. Drogi Bolku! Po dogodnej (pełne wiatry i trochę silnika) żegludze poszliśmy planowo do Kadyksu. Jutro ruszamy dalej. Na statku powoli wszystko się normuje. Mam nadzieję, że będzie coraz lepiej. Mamy trochę kłopotów wizowych. Z Bractwem Wybrzeża dotychczas nie było żadnych kontaktów (niestety dużej bandery nie mamy). Uściski dla Was wszystkich. Ziemek

arch. własne.

Miejsce i data nadania: Kadyks, 24 września 1988 r.

Pogoria była wtedy w rejsie International Class Afloat (Międzynarodowa Szkoła Pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego), który rozpoczął się 1 września. Na pokładzie była załoga międzynarodowa: uczniowie pochodzili z USA, ZSRR i Polski, w kadrze oficersko-nauczycielskiej byli Amerykanie, Rosjanie i Polacy. Kapitanem był Krzysztof Baranowski, a Ziemowit Barański był pierwszym oficerem i Dyrektorem Szkoły.

Kadyks był trzecim portem na trasie (po Kilonii i Plymouth); później (22 grudnia 1988) Pogoria opłynęła Horn, przez Kanał Panamski przeszła na Atlantyk, a do Polski wróciła 19 maja 1989 r. O tym rejsie przeczytajcie w relacjach kpt. Ziemowita Barańskiego (►„Horn”◄) i kpt. Ryszarda Mokrzyckiego (►„Po dyplom Komsomołu: przez Wesołą na Horn”◄).

Z Kadyksu Dyrektor Szkoły wysłał pocztówkę do j.k.ż.w. Bolesława Kowalskiego – swego przyjaciela i mistrza, z którym stawiał pierwsze morskie kroki (►Ziemowit Barański: „Moje rejsy z kapitanem Bolesławem Kowalskim – rejs pierwszy: s/y Młoda Gwardia”◄).

Pocztówka jest ofrankowana znaczkiem Poczty Polskiej o nominale 15 zł., na nim odciśnięto datownik pośrednictwa pocztowego s/y Pogoria. Pod adresem widnieje stempel „Posted on High Sea”, oznaczający – zgodnie z art. 21 Konwencji Wiedeńskiej Światowego Związku Pocztowego z dn. 10 lipca 1964 r. – pocztę morską.

AZS, Antares, Ziemowit, Barański, Ziemowit Barański, Kadyks, Cadiz, Pogoria, International Class Afloat, Międzynarodowa Szkoła Pod Żaglami, Krzysztof Baranowski, HornReprodukcja Kazimierz Robak / Periplus.pl

 

Pogoria miała prawo do prowadzenia własnej placówki pocztowej (przyznane jej w lipcu 1983 r. przed rejsem pierwszej Szkoły Pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego), miała też własny datownik. Znaczyło to, że z pokładu można było ekspediować przesyłki (również polecone) ze znaczkami polskimi. O historii poczty i pieczątek na Pogorii dokładnie pisze Kazimierz Robak, odsyłam do tekstów: ►„Cz. 3: 1982-1984 – pierwsza Szkoła Pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego”◄ i ►„Cz. 5: 1988-1989 – Międzynarodowa Szkoła pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego, International Class Afloat”◄.

 

Jest to jeden z moich najcenniejszych nabytków i pamiątek. Swego rodzaju relikwia, jakkolwiek to brzmi!

Damian Fudała
21 marca 2023


► Periplus – powrót na Stronę Główną

]]>
Kapitan Ziemowit Barański odpowiada na: Mariusz Chmielewski: – Ziemku, pamiętasz? https://periplus.pl/archiwa/10246 Thu, 03 Jun 2021 23:10:56 +0000 https://periplus.pl/?p=10246 Pamiętam i dziękuję za wspomnienia. Notabene: kiedyś…

Notabene: kiedyś, żeby zmierzyć wysokość Słońca w czasie kulminacji (dla określenia szerokości geograficznej), bo nie dowierzałem ówczesnemu GPS-owi, też musiałem wejść na platformę marsa, bo z pokładu nie było szans, aby zobaczyć linię horyzontu. Ale wtedy fala była nieco niższa.

Pozdrawiam wszystkich

Ziemek

 

 

 


PS.

►►►  Mariusz Chmielewski: Dwa zdjęcia ◄◄◄ 

Tej odpowiedzi – ani poprzedzającej jej historii – nie znajdziecie w antologii kpt. Ziemowita, ale za to jest tam co najmniej 30 opowiadań nie publikowanych nigdzie indziej. Sięgnijcie po książkę!

 

 

 

 


Międzynarodowa Szkoła Pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego – International Class Afloat
STS Pogoria; 1 września 1988 – 19 maja 1989

Kapitan: Krzysztof Baranowski (nauczyciel geografii)

załoga etatowa: Jarosław Kornacki (II mechanik), Marek Korotkiewicz („kuk”), Marek Kowalski (I mechanik)

kadra oficersko-nauczycielska: Ziemowit Barański (I oficer, dyrektor Szkoły, chemia), Mariusz Chmielewski (ochmistrz), John Croft (biologia, od 1989-01-29), Richard Dolder (j. angielski, do 1988-12-20), Alexandre Eniline / Александр Енилин (j. rosyjski), Cleve Miller (historia, do 1988-12-20), Ryszard Mokrzycki (bosman, informatyka), Elżbieta Nizińska (historia, do 1988-12-20), Kazimierz Robak (j. polski, historia, od 1988-12-15), Małgorzata Ruczkowska (biologia, do 1988-12-20), Brian Smith (j. angielski, od 1989-01-29), Vadim Trenin / Вадим Тренин (kierownik grupy ZSRR), Bogusław Urbanowicz (fizyka, elektronika), Nikolai Varoukhin / Николай Варухин (kierownik grupy ZSRR; do 1988-09-12), Marian Wilusz (III oficer, elektryk, matematyka), Andrzej Zugaj (II oficer, lekarz)

Ekipa TV: Leszek Trzciński (operator obrazu)

Załoga młodzieżowa I semestru (1 września – 20 grudnia 1988):
USA – Joseph Boyd, Tige Casey (do 1988-10-08), Russel Castle, Russel Droke, Billy Hall, Matthew Hudson, Michael McDearman, Nathaniel Twitty, Christopher Vick
ZSRR – Vasili Chirpakov / Василий Чирпаков, Dmitri Efanov / Дмитрий Ефанов, Vitali Gorchenin / Виталий Горшенин, Alexei Lysenko / Алексей Лысенко, Dmitri Melnikov / Дмитрий Мельников, Konstantin Mikhailov / Константин Михайлов, Nikolai Panov / Николай Панов, Alexandre Pribytkov / Александр Прибытков, Valeri Saveliev / Валерий Савелъев, Peeter Rebane
Polska – Marcin Adamski, Tomasz Batycki, Konrad Duc, Artur Gładysz, Piotr Kwasigroch, Krzysztof Mazur, Maciej Ombach, Jan Parczewski, Bartłomiej Serafiński, Mateusz Tuniewicz
Uczniowie: Russel Droke, Piotr Kwasigroch, Alexei Lysenko / Алексей Лысенко, Michel McDearman, Maciej Ombach i Peter Rebane – jako najlepsi w semestrze pierwszym – otrzymali w nagrodę możliwość uczestniczenia w rejsie w semestrze drugim.
Kalendarium i trasa I semestru (na mapie zaznaczono kolorem czerwonym): 1988: 1.09 – Gdańsk; 4-5.09 – Kilonia (RFN); 10-14.09 – Plymouth (Wlk. Bryt.); 21-24.09 – Kadyks (Hiszpania); 28-29.09 – Porto Santo (Arch. Madery, Portugalia); 30.09 – 2.10 – Porto de Machico (Madera, Portugalia); 2-3.10 – Funchal (Madera, Portugalia); 6-8.10 – Arrecife (Lanzarote, W. Kanaryjskie, Hiszpania); 9-10.10 – Puerto de la Luz y de las Palmas (Gran Canaria, W. Kanaryjskie, Hiszpania); 14-16.10 – Mindelo – zat. Porto Grande (São Vicente, Rep. Zielonego Przylądka); 17-18.10 – Porto Inglês/Vila do Maio (Maio, RZP); 18-20.10 – Praia (Santiago, RZP); 26.10 – równik; 28-29.10 – Fernando de Noronha (Brazylia); 31.10 – 1.11 – Recife (Brazylia); 8-12.11 – Rio de Janeiro (Brazylia); 17.11 – Rio Grande do Sul (Brazylia); 20-27.11 – Buenos Aires (Argentyna); 2-3.12 – Puerto Madryn (Argentyna); 4.12 – Puerto Pirámides (Argentyna); 6.12 – Comodoro Rivadavia (Argentyna); 11-20.12 – Ushuaia (Argentyna) – zmiana załogi

Załoga młodzieżowa II semestru (21 grudnia 1988 – 19 maja 1989):
USA – Matthew Byrne, Gregory Droke, Russel Droke, Grant Durtschi, Peter Fellers, Adrian Nelson, John Norton, Hendrik Visser (od 1989-03-15), Scott Westmoreland, Jerrod Wilkins, Zane Yoder (do 1989-01-29)
ZSRR – Evgenii Evdokimov / Евгений Евдокимов, Nikolai Frolov / Николай Фролов, Dmitri Korchounov / Дмитрий Коршунов (do 1989-05-07), Alexandre Krasnov / Александр Краснов, Alexei Kroujkov / Алексей Кружков, Alexei Lysenko / Алексей Лысенко, Ilia Maximov / Илья Максимов (do 1989-02-28), Artem Miakichev / Артём Мякишев, Igor Orlov / Игорь Орлов, Alexei Oundessov / Алексей Ундесов, Giennadi Riabtchikov / Геннадий Рябчиков, Peeter Rebane
Polska – Witold Czajewski, Zbigniew Gała, Krzysztof Kędzierski, Maciej Kurka, Piotr Kwasigroch, Przemysław Lech, Piotr Łata, Madej Nuckowski, Maciej Ombach, Maciej Szemryk
Kalendarium i trasa II semestru (na mapie głównej zaznaczono kolorem niebieskim): 1988: 20.12 – Ushuaia (Argentyna); 20-21.12 – Puerto Williams (Chile); 22.12 – 10:00 LT, trawers przylądka Horn; 1989: 11-12.01 – Valdivia (Chile); 15-17.01 – Wyspa Robinsona Crusoe (zatoka Cumberland przy San Juan Bautista; Chile); 21-31.01 – Callao (Perú); 6.02 – równik; 11-14.02 – Balboa, Kanał Panamski, Colón (Panama); 22.02 – 1.03 – Hawana (Kuba); 2.03 – Cay Sal Bank (Bahamy); 4-7.03 – Miami (Floryda, USA); 11-19.03 – Jacksonville (Floryda, USA) [12-14.03 – wyjazd do Nashville i Cookeville (Tennessee, USA); 15-18.03 – wyjazd do Orlando (Floryda, USA)] 15-20.04 – Londyn (Wlk. Bryt.); 23-27.04 – Hamburg (RFN); 27-28.04 – Kanał Kiloński; 1-4.05 – Sztokholm (Szwecja); 7-14.05 – Leningrad (ZSRR); [9-12.05 – wyjazd do Moskwy]; 18-19.05 – Hel; 19.05 – Gdynia [20-21.05 – wyjazd do Warszawy]

Długość trasy: 23 153 Mm.
Czas trwania: 249 dni


► Periplus – powrót na Stronę Główną

 

]]>