Kazimierz Robak: Prezes (2) i warcabnica. Zasady gry.

Postaram się, żeby było najprościej.

ELEMENTY:

warcabnica – plansza, w innej grze znana jako szachownica;
pionki – również: kamienie; poruszają się tylko do przodu, po przekątnej na wolne pole następnej linii; gdy pionek „dojdzie” do pola na przeciwległej krawędzi warcabnicy staje się damką;
damka – również (rzadziej): królówka lub dama; najważniejsza z figur: może poruszać się we wszystkich kierunkach, po przekątnych, na dowolne wolne pole;
strategia gry – może być bardzo skomplikowana.

 

Warcabnicą w grze, o której mowa, jest państwo wasalne. W tym przypadku jest to Polska, którą po II wojnie światowej dwóch z Wielkiej Trójki antyhitlerowskich koalicjantów zgodziło się oddać pod protekcję trzeciemu (patrz: konferencje i umowy w Teheranie, Jałcie i Poczdamie). Ponieważ tym trzecim był Związek Sowiecki, Polska w powojen­nym spadku otrzymała ustrój swego nowego hegemona czyli system totali­tarny. Obowią­zywały w nim proste założenia.

Założenie pierwsze.

W ustroju totalitarnym istnieje i rządzi jedna partia (lub ugrupowanie: polityczne, religijne) według ideologii lub religii uznanej przez siebie za jedynie słuszną. Nawet jeśli dozwolone jest istnienie innych organizacji, są to tylko przybudówki partii rządzącej czyli Partii.

W ustroju totalitarnym Partia kontroluje (lub robi wszystko, by kontrolować) całokształt życia obywateli od narodzin do śmierci, a w przypadku Partii religijnej – także po śmierci, aż po wieczność.
„Całokształt” znaczy „całokształt”: począwszy od tego czy obywatel wierzy w co ma wierzyć, co mówi, co czyta, co ogląda, co robi po pracy – aż do tego jak chodzi ubrany, co je i co mówi w łóżku do swojej żony (a jeśli nie do żony, to do kogo i dlaczego).

 

Partia kontroluje to (lub robi wszystko, by kontrolować) wszelkimi możliwymi sposobami.
Obsadza wszystkie ważne stanowiska swoimi Zaufanymi Członkami (między „Zaufanymi Członkami”, którzy tworzą tzw. Nomenklaturę, a „człon­kami” jest ogromna różnica).

Ma do dyspozycji: cenzurę (represyjną, prewencyjną i autocenzurę), ekonomię (np. centralnie ustalane ceny cukru czy kiełbasy), wojsko, media, szkolnictwo, wszystkie organizacje tzw. społeczne a często i wyznaniowe, policję porządkową, tajną policję polityczną (patrz niżej: terror) oraz armię donosicieli (zawsze premiowanych, np. częścią majątku zadenuncjowanego lub tylko krótszym wyrokiem, co też się liczy[1]). Jeśli ktoś potrafi wymyśleć, jak zwiększyć kontrolę i udoskonalić jej metody – jest to przyjmowane przez odpowiednie czynniki jak najżyczliwiej.

 

Jedną z najważniejszych dziedzin w życiu, tak państwa jak jednostki, jest gospodarka. Oddziaływanie władzy na gospodarkę jest więc bardzo istotnym elementem tzw. polityki rządu.

Po jednej stronie tota­li­tarnego medalu (faszyzm, nazizm) partie rządzące ingerowały w gospodarkę, choć w sposób ogra­niczony: przemysł kierowano na tory wojenne, ale jednocześnie utrzymywane były zasady wolnego rynku i poszanowanie własności prywatnej (jasne, że tylko wobec posłusznych).

Po stronie drugiej (sowietyzm[2]) – gospodarkę podporządkowano całkowicie ideologii: wprowadzono tzw. centralne sterowanie[3], a własność prywatną zlikwidowano.

Włodzimierz Zakrzewski (1916-1992). Plakat propagandowy z 1968 r. (98 x 46 cm)
Proszę zwrócić uwagę, że na plakacie jest tylko jedno słowo, żadne inne nie są konieczne. Partia jest tylko jedna[4].

Muzeum Etnograficzne w Krakowie; kolekcja: Plakat propagandowy z epoki socrealizmu.

 

 

Założenie drugie.

Pod rządami Partii istnieje wyłącznie Jasna Strona Życia, bo Partia jest Jasną Stroną Mocy. Tak więc założeniem podstawowym jest kłamstwo. Które jednocześnie kłamstwem nie jest, bo przecież innych stron życia nie ma i być nie może. Co przecież jest kłamstwem.[5]
Bzdura? I o to chodzi.

Co nie przeszkodziło jednak odkryciu przez system sowiecki schizofrenii bezobja­wo­wej – nowej jednostki chorobowej i nowej kategorii logicznej: „jeśli stworzyliśmy skrajnie racjonalny system, to każdy, kto go kwestionuje w myśli i czynie – jest nieracjonalny, a mając problem z racjonalnością, choruje psychicznie”.[6]

 

Kolejnym przykładem takiego kłamstwa-niekłamstwa-kłamstwa jest to, że zdecydowana większość ustrojów totalitarnych zachowuje atrybuty… systemu demokratycznego: ludzie mają wierzyć, że rządzą się sami. Stąd np. „kampanie przedwyborcze”, mimo że rządzi, a więc wystawia kandydatów, tylko (jedna) Partia.

Po jednej stronie totalitarnego medalu (faszyzm, nazizm) kłamstw jest jakby mniej. Mussolini wołał, że rasą wyższą są spadkobiercy Rzymian – i stosownie do tego postępował. Hitler od początku zapowiadał, że zrobi porządek z elementem niepożądanym i pasożytami, a wielkość Niemiec przywróci poprzez wojnę – i postępował zgodnie z zapowiedziami.

 

Po stronie drugiej (sowietyzm) zaczęło się od kłamstw głoszonych przez dekrety o ziemi dla chłopów i o samostanowieniu narodów ujarzmionych przez carat (odbieranie ziemi chłopom na samej tylko Ukrainie przyniosło, lekko licząc, 7 milionów ofiar śmiertelnych w ciągu jednej zimy 1932/33). Później, pod rządami Partii, żyło się coraz lepiej i coraz weselej[7]. Wszyscy byli braćmi, a tych, którzy do braterstwa nie pasowali, Partia wycinała, by nie mącili obrazka idylli. Jeśli zaś miała być wojna – to tylko o pokój[8] i wyzwolenie mas z ucisku, czyli o wieczną szczęśliwość w sowieckim raju.

 

Kłamstwem kolejnym jest to, że „rządzi Partia”, czyli wola ludu w tej partii zrzeszonego. Rządzi Biuro Polityczne, a tak naprawdę najważniejsza w nim osoba czyli Lider Partii.

Kłamstwem jest również przedstawianie na zewnątrz Partii, a zwłaszcza jej góry – „wierchuszki”, jako monolitu. Majakowski, sławiący Partię za jej jednolitość, nazwał ją: „ręka milionopalca, w jedną miażdżącą pięść zaciśnięta”[9]. W rzeczywistości palce te często zwierały się w wiele pięści, zażarcie ze sobą walczących. O czym oczywiście nie informowano na zewnątrz – na straży tego stała cenzura (a zwłaszcza autocenzura).

 

Miron Władimirowicz Łukjanow (1936-2007) – „Jedność ludzi pracy i partii komunistycznej – niewzruszenie!”
(Мирон Владимирович Лукьянов; 1968; plakat propagandowy; 670 x 1025 mm)

 

 

Założenie trzecie.

  • Najważniejszą instytucją w państwie totalitarnym jest Biuro Polityczne (BP) Partii.

Biuro Polityczne to kilku- lub kilkunastoosobowa grupka stojąca na czele Komitetu Centralnego (KC), który rządzi komitetami terenowymi, które rządzą partyjnymi masami.

  • Najważniejszą osobą w państwie totalitarnym jest Lider Partii.

Nie „prezydent”, nie „premier”, nie „przewodniczący rady państwa” – jeśli takie stanowiska w danym państwie istnieją, są atrapami, a zajmujący je osobnicy to marionetki. Czasem Lider Partii chce (lub musi, gdy nie ma odpowiednich marionetek) być także premierem lub prezydentem, lub przewod­ni­czą­cym rady państwa, lub wszystkimi na raz – i oczywiście jest, ale to tylko potwierdza atrapową rolę tych stołków. Dobremu (czyli mocnemu) Liderowi wystarcza jego stanowisko, z którego ogarnia wszystkich, mając nad nimi nieograniczoną kontrolę i władzę. Gdy je traci – upada i zostaje, jak zbity pionek, zdjęty z warcabnicy.

Po jednej stronie totalitarnego medalu (faszyzm, nazizm) Lider nosi miano dumne: duce, führer, caudillo. Po stronie drugiej (sowietyzm) – nazwa, jak wszystko, jest kamuflażem, czyli kłamstwem: sekretarz. Że niby tylko zapisuje wszystko, co nakazuje Biuro Polityczne, bo przecież „jednostka? Co komu po niej?! Jednostki głosik cieńszy od pisku. Do kogo dojdzie? – ledwie do żony! Jednostka – zerem, jednostka – bzdurą”[10]. Liczy się tylko kolektyw.

W Biurze Politycznym jest dokładnie na odwrót. Tam liczy się tylko Sekretarz. Żeby nikomu to słowo nie pomyliło się z sekretarką rodzaju męskiego, zwyczajowo Lider w sowietyzmie nazywany jest „Pierwszy Sekretarz” lub „Sekretarz Generalny”.[11]

Lider może być słaby lub mocny. Słabi Liderzy używani są do posprzątania przedpola i placu gry oraz do upo­rząd­ko­wania sytuacji między rządami Liderów mocnych. Na warcabnicy pozostają krótko, w odróż­nie­niu od Liderów mocnych, którzy harcują na niej latami.

 

Założenie czwarte.

Partia w ustroju totalitarnym jako podstawową metodę rządów przyjmuje terror. Terror może być więk­szy, jak np. w czasach stalinowskich (do 1956 – patrz niżej: „stalinizm”) lub mniejszy, ale być musi.

Terror sieje policja polityczna (na ogół tajna), będąca państwem w państwie, odpowiedzialna tylko przed jednym człowiekiem: teoretycznie przed liderem partii, praktycznie przed ministrem spraw wewnętrz­nych.

Minister spraw wewnętrznych jest więc osobą, która może najbardziej zagrozić Liderowi. By tak się nie stało Stalin (nabrawszy wcześniej wprawy przez wycięcie Jagody i Jeżowa) chciał wyciąć Berię, ale nie zdążył i wyszło odwrotnie, co prawdopodobnie uśpiło czujność rewolucyjną Berii, który krótko po tym sam został wycięty przez Chruszczowa.

Uwaga: zagrożeniem dla Lidera może być też osoba stojąca na czele dowolnej instytucji mającej w naz­wie „Najwyższy/Najwyższa” (np. Sąd Najwyższy, Najwyższa Izba Kontroli). Przymiotnik ma tu funkcję ostrzegającą: kierujący taką placówką ma więcej swobody (= mniej instancji kontrolujących) niż inni i może konfigurować własne układy i strategie. Jeśli tajna policja wykryje to nie dość szybko (lub, co gorsza, nie chce wykryć) – dla Lidera może to być sytuacja „za późno”.

 

Rolę policji politycznej pełniła Inkwizycja w XVI-wiecznej Hiszpanii.
W wieku XX były to: kolejne mutacje policji politycznej w Związku Sowieckim (Czeka, GPU, GUGB – które i tak powszechnie nazywano NKWD, KGB), w III Rzeszy – Gestapo, na Węgrzech – ÁVO, w NRD – STASI, w Rumunii – Securitate, w Bułgarii – KDS, w Czechosłowacji – StB.
W PRL – Urząd Bezpieczeństwa (UB; 1944-1956) i Służba Bezpieczeństwa (SB; 1956-1990) czyli „bezpieka”.

Zasady działania i rację bytu bezpieki w sposób lapidarny ujmuje definicja: „jak długo policja polityczna wypełnia wolę Kierownictwa, tak długo działa ona zgodnie z prawem”[12].

 

WARCABY, A NIE SZACHY?

Tak.

W szachach, na przeciwległych stronach szachow­nicy grę rozpoczyna – oprócz ośmiu pionów – osiem figur, mających różne możliwości działania i różne strefy wpływów podczas ochrony figury najważ­niej­szej – Króla. Który, gdy nie ma ruchu, zostaje na szachow­nicy, a gra się kończy. Mógłbym zbudować analogię szachową, bardziej skompli­ko­waną, ale czy lepszą? Byłaby wtedy, moim zdaniem, zbyt finezyjna jak na warunki panujące na planszy totalitarnej.

W warcabach – hierarchia jest prostsza: są tylko piony i damki. Damka może dużo, pion – niewiele. O promocję dla piona (czyli zamianę w damkę) w warcabach jest (teore­tycz­nie) łatwiej niż w szachach. Damka może zostać zbita, ale to zbicie nie przesądza o wyniku – gra trwa, sfora gryzie się dalej, chyba że została druga damka…

Bo liczy się tylko Lider. Jeśli jest dostatecznie silny i nie bawi się w tzw. odruchy człowie­czeń­stwa, możliwości pionków są ograniczone. Zawsze jednak – przy odpowiedniej taktyce – któryś z nich może wypro­mować się na damkę, by przy sprzyja­ją­cych okolicz­noś­ciach zostać figurą nr 1.

 

 

WARCABNICA CZERWONA…

 

ZASADY

Głównym celem gry na totalitarnej warcabnicy jest strącenie ze stanowiska Lidera i zajęcie jego miejsca. Jeśli Lider jest wyjątkowo mocny i zebranie odpowiednio silnej grupy zwolenników własnych jest chwilowo niemożliwe, strategią jest przeczekanie, a celem gry staje się – zajęcie stanowiska najbliżej Lidera. Ponieważ daje to możliwość dysponowania atrakcyjnymi stanowiskami, można nimi obdzielać zwolenników własnych i – czekać.

Zalecana jest bezwzględność, bo tylko ona pomaga w przetrwaniu na planszy. Odruchy współczucia, litości czy kurtuazji – świetnie sprawdzające się jako narzędzie propagandy – są w praktyce niedopuszczalne, bo na ogół prowadzą współczujących do zagłady.

Na zasady gry wpływać mogą warunki zewnętrzne. Zmieniły się one zasadniczo w 1956 roku (data umowna).

Do roku 1956 zbicie z planszy mogło się kończyć (i na ogół kończyło) fizyczną eliminacją figury. Jednak ponieważ całe oprzyrządowanie gry należało do jej producenta, wszel­kie zmiany – a zwłaszcza zbicie z planszy – mogły być wprowadzone wyłącznie za zgodą producenta. Producentem był Związek Sowiecki, a okres do 1956 r. określa się jako „stalinowski”.

Po roku 1956 generalnie zaczęła obowiązywać zasada ograniczonej ochrony wszystkich figur, łącznie ze zbitymi z planszy. W najgorszym przypadku figura zbita podlega zesłaniu: na placówkę dyploma­tycz­ną (im dal­szy i mniej­szy kraj, tym gorzej dla zesłanego, tym lepiej dla zsyłającego) lub na stanowisko dy­rek­­tor­skie na dalekiej prowincji (im prowincja głębsza i mniej ważne przedsiębiorstwo – tym bezpiecz­niej dla tych, co zsyłają; w warcabach czechosłowackich takim stanowiskiem był np. pilnujący drzew w lesie odpowiednio odległym od terenów zabudowanych).

Na warcabnicy polskiej po roku 1956 następuje stopniowe uniezależnianie się graczy od właściciela praw patentowych czyli sowieckiego hegemona. Proces ten nie jest regularny, charakterystyczne dla niego są następujące po sobie cykle progresów i regre­sów (odwilż na zmianę z zamordyzmem) o zmiennym czasie trwania. Ostatecznie doprowadza to jednak do radykalnej zmiany zasad gry w latach 1989-1990. Została z nich tylko jedna: warcabnica nasza znowu będzie nasza.

 

 

STRATEGIA

Podstawą strategii jest sztuka pozyskiwania wśród pozostałych figur jak największej liczby zwolen­ni­ków, by dostać się do krawędzi planszy i nie tylko nie spaść, ale zająć wyższą pozycję w hierarchii (w warcabach: zostać damką).

Lider-Sekretarz, mimo że zajmuje pozycję najwyższą, też musi pozyskiwać stronników, bo od ich siły (i słabości pozostałych) zależy, jak długo ów Lider utrzyma się na stanowisku.

Każdy gracz stara się zbić lub zablokować największą liczbę figur nie będących w jego grupie i zająć jak najwyższe stanowisko – jego zwolennicy otrzymują wtedy do podziału najbardziej atrakcyjne pola na warcabnicy.
Inteligentny gracz będzie pamiętał, żeby te atrakcyjne pola w każdej chwili można było zmienić w pola osaczające Lidera.

Poza tym – wszystkie chwyty dozwolone. Zwłaszcza: prowokacja, podburzanie tzw. mas poprzez epatowanie chwytliwymi zawsze hasłami z szufladek nacjonalizmksenofobia, odwołania do fana­tyz­mustrachu przed zagrożeniem z zewnątrz i z wewnątrz, bo konieczność istnienia wroga jest jednym z wymogów strategii totalitarnej władzy.

Po jednej stronie totalitarnego medalu (faszyzm, nazizm) wroga definiuje się określając jego pochodzenie etniczne. Po stronie drugiej (sowietyzm) – wróg definiowany jest na podstawie jego pochodzenia spo­łecz­ne­go czyli tzw. przynależności klasowej (na podstawie etnicznej też, ale o tym się nie mówi głośno, bo jest to niezgodne z moralnością partyjną).

Istnieje jeszcze Ogólna Instrukcja Gry dostarczona przez producenta-hegemona. Należy o niej pamiętać, zwłaszcza że ma tylko dwa punkty:
1. Hegemon ma zawsze rację i głos decydujący.
2. Jeśli wydaje ci się, że akurat tak nie jest – patrz punkt 1.

 

Czy producent-hegemon miał jakiś wpływ na losy jednej z ważnych figur poruszających się po czerwonej warcabnicy polskiej w latach 1970-tych – Macieja Szczepańskiego?

O tym w następnym odcinku.

 

* * *

 

Czegokolwiek by nie mówić: sądzę, że bez Macieja Szczepańskiego nie byłoby Pogorii. Konkretnie: bez jego podpisu, jako prezesa Radiokomitetu, na zamówieniu złożonym w Stoczni Gdańskiej w 1979 roku.

[13]

 

Cdn.

Kazimierz Robak
23 stycznia 2019.

Na Stronie Głównej: Warcaby
(pudełko z drewna wysokogatunkowego z klamrą metalową; 313 x 142 x 45 mm; plansza: 250 x 250 mm, wielkość pola: 27 x 27 mm;
producent: Rafał Magiera – Stolarstwo; 43-354 Czaniec, ul. Pogodna 3, woj. śląskie)

 

 

 


[1] Swego czasu jeden z dowcipów politycznych mówił o tzw. sowieckim kwadracie 6 na 9: 6 lat odsiadki dla tych, którzy słuchali dowcipów politycznych, 9 – dla tych, którzy je opowiadali.

[2] Sowietyzm – używam tego terminu, bo jako jedyny obejmuje cały okres istnienia Związku Sowieckiego i jego wpływów. Bolszewizm, leninizm, stalinizm mają ramy czasowe zbyt wąskie dla całego okresu i terenu objętego sowietyzmem.

[3] Chyba na szczęście, bo kurczowe trzymanie się tej doktryny przez strupieszałych ideologów sowieckich doprowadziło do rozpadu ZSRR. Widząc jak komunistyczne Chiny, po zastąpieniu gospodarki centralnie sterowanej gospodarką rynkową, w ciągu kilku lat stały się jedną z superpotęg, nie chcę nawet myśleć, co by było, gdyby po II wojnie światowej na gospodarkę rynkową zdecydowało się przejść Biuro Polityczne w Moskwie.

[4] Ciekawie byłoby pociągnąć ten wątek etymologicznie: „Partia jest jedna”, ale de facto „partia” znaczy „część”, a więc zakłada też istnienie innych części. Mamy tu funda­men­talny cios w logikę. [Autorem tego i następnego przypisu jest dr Artur Rodziewicz. Chylę czoła przed błyskot­liwym komen­tarzem i dziękuję za wnikliwą lekturę!]

[5] Choć logicznie nie jest wykluczone, że pod rządami jakiejś partii byłoby cudownie. To jest kłamstwem jedynie w przypadku, jeśli cudownie nie jest.

[6] Zainteresowanych odsyłam do:

● Brążkiewicz, Bartłomiej. Psychiatria radziecka jako instru­ment walki z opo­zycją poli­tyczną w latach 1918-1984. Toruń : Europejskie Centrum Edukacyjne w Łysomicach, 2005.
● Nasierowski, Tadeusz. Z czarta kuźni rodem… Psychiatria, psycho­logia i fizjo­logia sowiecka w pierw­szych latach po rewo­lucji. Warszawa : Neriton, 2003.
● Schizofrenia. Reż. i scen. 
Vita Želakevičiūtė. Film dokumentalny 1 TVP S.A., 2001. 58 min.
● Van Voren, Robert. Psychiatry as a Tool for Coercion in Post-Soviet Countries. Brussel : Directorate-General for External Policies of the Union / Policy Department, 2013.

● Želakevičiūtė, Vita. „Psychuszki”. Karta. Niezależne pismo historyczne. Nr 34, 2002. Warszawa : Oficyna Wyd. Volumen.

[7] „Życie stało się lepsze, towarzysze. Życie stało się weselsze” (Жить стало лучше, товарищи. Жить стало веселее) powiedział 17 lis­to­pa­da 1935 r. Stalin, Sekretarz Generalny Partii w Związku Sowieckim, podczas spotkania przodowników pracy, tzw. stacha­now­ców, gdy jego Partia akurat zaczynała oczyszczać kraj z wrogów w tzw. Wielkiej Czystce, która przyniosła milionowe ofiary.

[8] „Wszyscy walczą o pokój / Aż się leje krew” śpiewała w 1987 grupa Dezerter w piosence „Pokój i krew”. Na płycie wydano im to dopiero w 1991 (Kolaboracja; CD; ISCD 7; Izabelin Studio, 1991).

[9] „Partia – to ręka milionopalca, w jedną miażdżącą pięść zaciśnięta” [Партия – рука миллионопалая, сжатая в один громя­щий кулак]. Włodzimierz Majakowski – „Włodzimierz Iljicz Lenin” („Влади­мир Ильич Ленин”; 1924; tłum. Jerzy Litwiniuk).

[10] „Jednostka! Co komu po niej?! Jednostki głosik cieńszy od pisku. Do kogo dojdzie? – ledwie do żony! […] Jednostka – zerem, jednostka – bzdurą” (Eдиницa! Кому она нужна?! Голос единицы тоньше писка. Кто её услышит? – Разве жена! […] Единица – вздор, единица – ноль). Włodzimierz Majakowski – tamże.

[11] Rzadziej Liderzy używają tytułu „Przewodniczący” (Mao Tse Tung, Fidel Castro, od 2016 roku również Kim Dzong Un).

[12] Definicję tę podał SS-Obergruppenführer Werner Best (1903-1989), w latach 1939-1940 naczelnik Departamentu I (organi­za­cja, administracja, prawo) RSHA (Reichs­sicher­heits­haupt­amt), instytucji nadrzędnej wobec Gestapo.

[13] 1981, 8 września: Pogoria pod żaglami. Fot. Janusz Uklejewski (pocztówka wydana przez Spółdzielnię Pracy Dziennikarzy Omnipress-Sport w 1983 r.)

[14] Serdeczne podziękowania składam w tym miejscu Julkowi G., zwłaszcza za interesującą dyskusję na temat niuansów i różnic w użyciu przymiotników i przysłówków w języku polskim i rosyjskim. 

 


 

►► odcinek 1: Prezes (1) – niezupełnie w Wikipedii

 


►  Periplus – powrót na Stronę Główną

© 2017 Frontier Theme