Żaden komentarz ani opis nie będzie tak dobry, jak ta niewielka książka. Autor unika nadmiaru przymiotników, zbędnych fascynacji i patosu. Przy omówieniu trudno osiągnąć zbliżoną powściągliwość języka.
Przypomina mi się sytuacja z czasów studiów: otrzymałem do zreferowania krótki, zwarty i precyzyjny tekst prawniczy i wymiękłem, tak jak teraz – zużyłem pięć razy więcej słów i to nie dość doskonałych.
Jakub Sieczko – Pogo
Warszawa : Wyd. Dowody na Istnienie, 2022; ISBN 978-83-65970-01-5
„Pogo” to niby szalone podskoki punków – i coś z tego jest w tej opowieści.
Ale tytułowe „POGO” to jednak po prostu pogotowie ratunkowe. Mamy tu „obserwację uczestniczącą” lekarza – kierownika zespołu ratownictwa medycznego: szalony taniec z pacjentami, relacje wewnątrz zespołu, własne przemyślenia i odczucia. Możemy podziwiać kunszt lekarza dokonującego natychmiastowych zabiegów ratujących życie, jego wiedzę i zręczność, która nie jest w żaden sposób dostępna przeciętnemu czytelnikowi. Miejsce: warszawski Grochów.
Książka zaczyna się od mocnego akordu minorowego: od śmierci pacjenta.
Ona zaczyna płakać, ja milczę. Umiem stwierdzić zgon, a potem milczeć. Przed przyjęciem do pracy w pogotowiu powinni robić kursy milczenia. [str. 13]
Ekipa musi być zdolna do reakcji na niezwykle zróżnicowane wezwania: od zatrzymania moczu do zatrzymania krążenia i to w warunkach wielogodzinnego, mobilnego dyżuru. Ważne, by stanowiła zgrany, solidarny, fachowy zespół ukierunkowany na osiągnięcie wspólnego celu. Realna skuteczność resuscytacji to – uwaga! – jedynie dwanaście procent [str. 43].
Jesteśmy obezwładniająco bezradni, dużo częściej, niż myślałem. [str. 43]
Najlepiej, gdy ratownik jest doświadczony, „a jeszcze nie cyniczny”.
Od początku lektury nabieramy zaufania do prawdziwości, realności zdarzeń, opisywanych dramatów i autentyzmu zachowań ratowników i pacjentów. Tekst jest stonowany i zostawia dużą przestrzeń dla przemyśleń czytelnika. Wszystko opisane jest z polotem, popartym wiedzą i doświadczeniem; skojarzenia i refleksje świadczą o zdolnościach i bogatym wnętrzu Autora – a chodzi o sprawy ostateczne: życie albo śmierć.
Świt lub zmierzch – kolejne wezwania. Pacjent, jego rodzina, a za nimi historia ich zawsze niepowtarzalnego życia, chwil szczęścia, miłości, choroby, wypadku, uzależnień, samotności. Czasem ciężki wypadek, czasem zbyt długo lekceważone oznaki choroby, czasem zbyt prozaiczne powody do wezwania karetki. Naprzeciwko – zespół ratowniczy ze swymi imponującymi umiejętnościami, z własnymi myślami i uczuciami, słabościami i potrzebami, własnymi osobistymi problemami. Ze swym zmęczeniem i pospiesznym zjadaniem byle czego. Na sygnale, zimą i latem, nocą i za dnia. Trudne decyzje, trudne słowa, walka i jej niegwarantowany wynik.
Nazywano mnie skurwysynem, konowałem, zabójcą, grożono śmiercią mi i osobom ze mną spokrewnionym.
Dziękowano mi za uratowanie życia ojcu, siostrze, synowi, samemu sobie.
Widziałem matkę podpaloną przez swojego syna. [str. 21]
Autor na dyżurach w zespołach ratownictwa medycznego spędził około ośmiu tysięcy godzin [str. 22]. Z czytelnikami dzieli się niejednoznacznymi rozważaniami: z jakich pobudek tacy jak on trafiają do takiej pracy? Jak rodzi się to zaangażowanie w tę robotę? Jak długo wytrzymają tak obciążającą pracę?
Dwa słowa są w tej pracy zakazane: powołanie i bohaterstwo. [str. 23]
Szczególny rodzaj pacjentów – kloszardzi.
To nie jest świat upoetycznionych i posądzanych o wygłaszanie samych mądrości życiowych meneli – znajomych Krzysztofa Daukszewicza, czy Jana Himilsbacha. Kloszardzi są brudni, zapici, śmierdzący, bełkotliwi, nieprzewidywalni w reakcjach. Autor odziera ten świat z kolorów i romantyzmu.
Nie lubimy ich dotykać, podnosić z ziemi, rozbierać, badać. [str. 46]
Zapijaczeni lub znarkotyzowani są nie tylko menele – także tzw. elity. Wiele adresów, pod które wzywani są ratownicy, powtarza się po wielekroć.
Zgony w samotności budzą szczególne refleksje lekarza: co ofiarę do tego doprowadziło? Jak przeżył/przeżyła ostatnie lata? Czy ratownicy mogą pomóc cierpiącym na samotność?
Splot zdarzeń, ciąg przypadków, zagracone wnętrze, beznadzieja.
Czasem ekipa ratownicza zderza się ze starczą demencją. Bywa, że efektem dobrotliwego potraktowania samotnej staruszki jest to, iż wkrótce ponownie zadzwoni na pogotowie, by jej pomóc wyregulować kaloryfer.
Niektóre wezwania są kompletnie nieuzasadnione lub można by ich uniknąć, gdyby przechodzień odpowiednio zareagował na widok leżącego. Przechodnie jednak są gotowi zbliżyć się na ogół tylko do czystych leżących. A bywa, że karetka przybywa do zdrowego śpiącego, gdy przydałaby się bardzo w tym samym czasie przy groźnym wypadku.
Dyspozytorzy, choćby byli kolegami od wielu lat, i tak stają się obiektem niechęci, nawet nienawiści. Człowieka siedzącego w ciepłym, który regularnie dzwoni po to, żeby cię obudzić i wysłać na zimne, lubić się nie da. [str. 71]
Niektórzy pacjenci mają już wszystkiego dość i – na przekór działaniom ratowników – nie chcą dalej żyć, gdyż życie jest dla nich tylko cierpieniem pozbawionym nadziei i staje się nie do zniesienia.
Wyjątkowo intensywnie przeżywani pacjenci to dzieci. Tu każde niepowodzenie boli bardziej, a sukces uskrzydla. Zaangażowanie w ratowanie dzieci jest ogromne.
Są jednak granice wchłaniania ludzkich cierpień i nieszczęść. Do wykonania zadania konieczny jest profesjonalny chłód – pozorny, zewnętrzny.
Zasłabnięcie u dwudziestojednolatki. Piętnasta godzina dyżuru, już za dużo interakcji, chorób i wysiłku. Jedenasty wyjazd. No, kurwa mać. Po przeniesieniu kilkuset kilogramów ludzi, zebraniu z ulicy trzech pijanych mężczyzn, stwierdzeniu dwóch zgonów, uciekaniu przed agresywnym Piotrem i przewiezieniu do szpitala dziennej doli starych kobiet (w tym dwóch wyniesionych z mszy, bo jest niedziela) najbardziej marzę o tym, żeby potrzymać za rękę przestraszoną Edytę bądź Kamilę. Może jednak trzeba było dwanaście lat temu zdawać na prawo? [str. 27]
Trzeba wyczuć moment, żeby powiedzieć stop. Pojawia się potrzeba normalności, zwyczajności, bezdolegliwości – to taka samoobrona przed natłokiem okropności. Zaczynają się oznaki chronicznego wyczerpania i konieczność przywrócenia radości życia oraz zwykłego zadowolenia z pracy.
Długotrwałe przebodźcowanie, nadmierna presja, intensywna praca z pełnym oddaniem – zwykle okupione są pogorszonym zdrowiem, także psychicznym. Zanim zdrowie podupadnie, bądź pojawi się nadmiar piguł lub alkoholu, trzeba rozważyć jakąś formę wycofania się. Młodsi przejmą tę pałeczkę.
Jerzy Dutlinger
15 października 2026
Ilustracje i przypis: Periplus.pl / kr
Źródło ilustracji: Internet
Jakub Sieczko (ur. 1985) – lekarz specjalista anestezjologii i intensywnej terapii, socjolog i pisarz. Przez sześć lat pracował w stołecznym pogotowiu ratunkowym. Obecnie pracuje w jednym z warszawskich szpitali i w Lotniczym Pogotowiu Ratunkowym.
Jesienią 2021 był koordynatorem grupy Medycy na granicy – inicjatywy osób z wykształceniem medycznym, które udzielały pomocy imigrantom i uchodźcom na pograniczu polsko-białoruskim. W 2022 r. Jakub Sieczko otrzymał za tę działalność Nagrodę im. Jana Rodowicza „Anody” w kategorii „Akcja społeczna” (nagroda przyznawana jest przez Muzeum Powstania Warszawskiego od 2011 roku).
W roku 2022 reportaż literacki Jakuba Sieczki Pogo był wśród pięciu książek-finalistek XIV edycji Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego, był też nominowany do tytułu Debiutu Roku 2022 w plebiscycie portalu Lubimy Czytać.
W roku 2023, na VIII Festiwalu Reportażu organizowanym przez Polskie Radio Lublin, Pogo otrzymało Kryształową Kartę Polskiego Reportażu w kategorii „nagroda publiczności”.
15 czerwca 2023 r. w warszawskim Teatrze Polonia odbyła się premiera adaptacji teatralnej Pogo w reżyserii Kingi Dębskiej (lekarz – Marcin Hycnar, kierowca karetki – Radek Luka); spektakl zaprezentował również Teatr Telewizji, można go obejrzeć w portalu VOD.TVP.pl
8 marca 2025 r. miała miejsce premiera adaptacji teatralnej Pogo (reż. Małgorzata Bogajewska) w Teatrze Ludowym (Scena Pod Ratuszem) w Krakowie (wyst. Piotr Franasowicz, Tadeusz Łomnicki, Karol Polak).
30 czerwca 2025, na XXIV Festiwalu Teatru Polskiego Radia i Teatru Telewizji Polskiej „Dwa Teatry”, Jakub Sieczko za tekst spektaklu Pogo w reż. Kingi Dębskiej otrzymał nagrodę w kategorii „Oryginalny polski tekst dramatyczny”.
[fot. Filip Springer]
► Periplus – powrót na Stronę Główną



