Adam Rozmarynowski: Córka pirata

już za chwilę do brzegu przybije /
chyży szkuner – jaskółka wśród fal /
bieży gawiedź ciekawa nad morze /
nim piraty odejdą znów w dal

wyległ na brzeg i rybak Migliaccio
podle ryby mu brały sześć dni
pójdzie, statek obejrzy wsławiony
co od złota na pewno się lśni

już się zbliża, już rzuca kotwicę
pobłyskują wśród lin czarne twarze
drżą niewiasty, tężeją mężowie
co się z łodzi najsamprzód pokaże?

gęby dzikie, biel oczu, pazury
marokańskie piraty, aż strach!
łby pocięte, porżnięte i skóry
ech, nie wyśnić w najgorszych ich snach!

nagle ryki i skowyt, i wrzaski
– to wychynął wódz strojny w złoto
on jest siła, potęga i skarby
wszyscy życie zań dadzą z ochotą!

tłok, harmider i zgiełk na pokładzie
jakby nie dość, z dział tylnych też walą!
z każdą salwą lud wstrząsa się, huczy
na nabrzeżu, jak wąż, wijąc falą

zarechotał wódz dziąsła szczerząc
ręce smagłe unosi jak król
hojnie ciska garść monet gminowi
– naści, chamy, ukojcie swój ból!

wtem – jak ostrze – coś w łodzi zalśniło
blade ciało zaskrzyło jak płomień…
zapachniało w powietrzu kobietą
i jak krucy zlecieli się do niej…

gwar wraz zamilkł i dusze pobladły
padły raby pirackie na twarze
czarne usta mamroczą modlitwy
niech się który wzrok podnieść odważy!

to jest Soleil – zaklęte szaleństwo!
córka wodza w męczarniach zrodzona
– szczęście bandy i pewne zwycięstwo
wiecznie dzika i zemsty spragniona!

pomiot straszny – i piękno w niej dzikie
dłonią ruszy – wstrzymują dech męże
a przenigdy się w boju nie podda
– wpierwej z diabły się sama sprzysięże!

na maszt wspina z okrutnym się śmiechem
biega, skacze, odprawia swe tańce
bielą ciała nagiego szalona
pejczem smaga piraty a brańce…!

wodzi wzrokiem za Soleil Migliaccio
oddech ciężki pierś szybko unosi
usta szepczą miłości złaknione
o nierychłe skonanie już prosi…

wtem – wzrok ostry go razi jak piorun!
kruczoczarne wpijają weń oczy…!
w piasek pada nieszczęśnik raniony
noc spokojna wzrok orli już mroczy…

(…)

stopy stawia powoli na piachu
ręce błądzą po skałach na plaży
piwne oczy nie widzą już wcale
czy zdarzyło się co – czy co zdarzy

ludzie dobrzy go poją i karmią
wygląd dziki, włos wicher rozwiewa
ze wzgórz spogląda bez strachu, wprost w słońce
wiatr mu nuci i rzewnie w noc śpiewa

 

– i tak błąka się rybak Migliaccio
siódmy chyba będzie już rok
– marząc ciągle o córce pirata
dzikiej Soleil, co skradła mu wzrok

Adam Rozmarynowski
wiersz z tomu „Słowa niepotrzebne” (2019)
Dobór obrazów ilustrujących poemat: Periplus.pl / Kazimierz Robak


Obrazy, w kolejności zamieszczenia w tekście:

Claude-Joseph Vernet (1718-1789). Widok na port w Sète.
(Vue du port de Cette [Sète]; 1757; olej na płótnie; 165 x 263 cm; ►Musée national de la Marine, Paryż)

Arnold Böcklin (1827-1901). Odyseusz i Calypso
(Odysseus und Kalypso; 1882; olej na desce mahoniowej; 103,5 x 149,8 cm; ►Kunstmuseum Basel)

Eugène Delacroix (1798-1863). Fanatycy z Tangeru
(Fanatiques de Tanger; 1838; olej na płótnie; 95.57 x 128.59 cm; ►Minneapolis Institute of Art)

Eugène Delacroix (1798-1863). Jeździec arabski dający sygnał
(Cavalier arabe donnant un signal; 1851; olej na płótnie; 56 x 46,5 cm; ►Chrysler Museum of Art, Norfolk, VA)

Odilon Redon (1840-1916). Śmierć: Ironia moja przewyższa wszystko!
(La Mort: Mon ironie dépasse toutes les autres!; 1889; litografia/chine-collé; chiński papier czerpany; ►National Gallery of Art, Washington, D.C.)

Jean Delville (1867-1953). Boginka perwersji
(L’Idole de la perversité; 1891, ołówek na papierze, 81,50 x 48,50 cm; ►Museum Wiesbaden, Collection Ferdinand Wolfgang Neess)

Jean Delville (1867-1953). Śmierć Orfeusza
(La Morte d’Orphée; 1893; olej na płótnie; 79,3 x 99,2 cm; ►Musées royaux des Beaux-Arts de Belgique, Bruksela)


Adam Rozmarynowski (ur. 1972) urodził się, mieszka i pracuje w Warszawie, gdzie jest wykładowcą na jednej z uczelni. Zaczął pisać w 2010 r. W latach 2017-2020 wydał sumptem własnym kilka tomików poetyckich i prozatorskich. Przed szerszą publicznością debiutował publikacją „Stare porachunki” w dwumiesięczniku Arcana. Centralnym tematem jego poezji i prozy jest miłość i przemijanie, w czym można dopatrzyć się inspiracji twórczością Bunina, Máraia oraz Iwaszkiewicza. Miłośnik twórczości Żeromskiego, Baczyńskiego, Londona, Gałczyńskiego, Turgieniewa. Tłumaczył na język polski wiersze rumuńskiej poetki Magdy Isanos (ukazały się na portalu ►Periplus.pl pod pseudonimem Maria Wójcikowska). Pasjami słucha Chopina.

 


► Periplus – powrót na Stronę Główną