Eugeniusz Moczydłowski: MAGNUS ZAREMBA – pierwsze 70 dni rejsu (2018)

Jeśli lubicie historie polarników – to jest tekst dla Was! Jeśli nie – przeczytajcie natychmiast, bo tak zacznie się Wasza fascynacja opowieściami o krainach wiecznych lodów. Co najważniejsze – akcja dzieje się teraz: gdy to czytacie, „Magnus Zaremba” walczy z lodem lub wmarza w pole lodowe (jest zbudowany specjalnie tak, by wmarzać!), a polarnicy na jego pokładzie prowadzą badania naukowe.

Historię kapitana Moczydłowskiego i jego „Magnusa Zaremby” przeczytacie za chwilę na stronie „Kto jest kim”. Teraz czytajcie o ich losach na bieżąco.

Wszystko co prawda pojawia się na FB, ale tu znajdziecie zebraną historię pierwszych 70 dni Arktycznej Epopei 2018, którą spisuje kapitan i twórca „Magnusa Zaremby”.

Ahoj! Trzeba spróbować. To zbyt ciekawe, by nie podjąć wyzwania.
Nieważne, że władzy takie przedsięwzięcia nie interesują.
Ważne, że podejmujemy wyzwanie i dziękujemy tym wszystkim,
którzy przyczynili się, że mamy taką szansę.
Chwała im i pamięć wieczna!

Eugeniusz Moczydłowski
(2018-05-13, 78 dni przed rejsem)

 

 

2018-07-30 – dzień 1.

W drogę. Chyba zabraliśmy i załatwiliśmy wszystko co potrzeba.
Dzięki tym nielicznym, którym zawdzięczamy tak wiele.

 

2018-08-06 – dzień 8.

Krótka przerwa w Egersundzie i w drogę na Północne, a dalej na Svalbard.

 

2018-08-19 – dzień 21.

Szybki postój w Longyearbyen i wymiana załogi.

Teraz – z trzema osobami z Wageningen University & Research i jedną osobą z The University Centre in Svalbard (UNIS) – kierujemy się do wyspy Edge’a (Edgeøya).

2018-08-27 – dzień 29.

Dotarliśmy do Ny Ålesund. Stąd jest 720 mil do bieguna. Mamy za sobą ca 2500 mil żeglugi. Kilka razy byłem przekonany, że wyprawa się skończyła. Boleśnie przypominałem sobie, że silnik musi dostawać paliwo, by popychać łódkę do przodu. Gdy znajdujesz paliwo w zęzie, to masz przeciek. To samo z nadmiarem wody. Jak znaleźć miejsce przecieków – oto jest pytanie! Niektóre wykrywa się po latach.

Na morzu możesz jednak często liczyć na nadzwyczajną solidarność. „Arctic Princes”, gazowiec o długości 220 m, zatrzymuje się na kole podbiegunowym. Załoga przywozi na „Magnusa” 8 kanistrów paliwa.

Ewelina „Ewe” J. z jachtu „High Ocean 1”, Artur B. z jachtu „Berg” nie zostawią cię bez pomocy.

Teraz zostajemy sami z Grzesiem. Tu jest z nami Wojtek M. Ale dalej nie ma już nikogo. Nasz wóz na wodzie jedzie na zachód, północny zachód. Tam nikt nie pływa.

 

Na zdjęciach morsy z Edgeøya i naukowcy płci pięknej z uniwersytetu Wageningen, realizujący projekt „Aliens on the beach”.

Nie chodzi o „nachodźców” z Afryki, tylko o migrujące ze śmieciami mikroorganizmy zasiedlające plaże Svalbardu. Szefowa zespołu, Martine van den Heuvel-Greve, była załamana: na Edgeøya nie było żadnych śmieci! Czyli może nie wszystko stracone na naszej Ziemi?

 

 

2018-09-01 – dzień 34.
15:15

Znów dotarliśmy do Ny-Ålesund. Jak na skrzydłach dolecieliśmy z pełnym wiatrem do języka lodu sięgającego szerokości 77°N, na długości ponad 2°W.

Morze głęboko oddychało długa falą, kawały lodu przewalały się jak wielkie niebieskie potwory.

Próbując znaleźć przejście na zachód, nawet nie zauważyliśmy, jak jeden z nich nadłamał zderzak chroniący płetwę sterową. Alarm wysokiej temperatury spalin wskazał, niestety prawdziwie, że ostatni impeler pompy wody morskiej padł. Tego za wiele, nie da się NIC zrobić bez silnika głównego, generatora głównego i bez zapasowych np. przetwornic 24/12 V (trzy sztuki spaliło nowe radyjko do grania muzyczki). Początkowo rozważałem wejście do Danmarkshavn na Grenlandii, żeby nie wracać. Przeważyły argumenty: mniejsza odległość i w miarę pewne możliwości dosłania części w NÅ.

Niżowy zachodni wiatr wykołysał nas srodze, ale znów błyskawicznie z wiatrem jesteśmy w przyjaznym Ny-Ålesund. Może Kings Bay ma możliwość pospawania zderzaka? Czekamy na części z kraju i nabieramy ochoty na ciąg dalszy nie zaniedbując prac, których nigdy nie brakuje. Jak dobrze jest przespać 8 godzin i wziąć ciepły prysznic! Trzeba trochę popracować, by się o tym przekonać i cieszyć. Choć dziś pada i jest wyjątkowo paskudnie.

 

2018-09-03 – dzień 36.
13:00

Kiedy nie da się żeglować można przynajmniej pokwakać, jak mawia kapitan Hippo. Wszyscy powtarzają oklepaną mantrę: musisz myśleć pozytywnie. Świetna rada, tylko jak to zrobić, skoro tak wiele się sypie! Wielu kolegów żeglarzy nie omieszka udzielić mi pouczenia, że należy: dobrze, najlepiej perfekcyjnie się przygotować, być kompetentnym we wszystkim literalnie i najlepiej jeszcze – mieć dużo szczęścia. Zgadzam się i przyznaję do wielu błędów i prozaicznej, opłakanej w skutkach niewiedzy. Na swoje usprawiedliwienie podaję, że apelowałem do mądrzejszych i doświadczonych o współpracę a nawet udział. Jak widać, chętnych wywiało gdzieś w inną siną dal. Ostał mi się jeno Grzesio, na którego zresztą nie narzekam. Był warunkiem sine qua non realizacji naszej próby. Skoro nie ma z kim i nie wiadomo jak, to po prostu – zwijamy interes! Ale gdy się zbudowało wielkim wysiłkiem i poświęceniem Magnusa Zarembę, to nie bardzo jest wyjście: trzeba podjąć wyzwanie realizacji jakiegoś unikalnego przedsięwzięcia na miarę możliwości jachtu i załogi. A te nie są przecież znane w warunkach też nieokreślonych. To jest oczywiście przerażające, ale nie mniej, niż wyprawy Scotta, Shackletona, Franklina, szkunera „Jeanette”.

W temacie „błędy i niewiedza” jestem na razie cienki bolek w porównaniu do tych gigantów. Szczególnie (odpukać), jeśli chodzi o skutki. Czy wszystko się sypie na Magnusie? Tak to chyba może wyglądać z moich relacji. Ale po co pisać o tym, co działa bez zarzutu?

Żeglowanie na Magnusie to wygoda i niezła szybkość. Przelecieliśmy 340 mil w obie strony Morza Grenlandzkiego. To nasze „rozeznanie bojem” pozwoliło zrealizować projekt „ocean currents test”. Nie ma (odpukać) kłopotów z żaglami, nawigacją, mechaniką balastu, sterem, autopilotem, radarem, łącznością, sprzętem pomiarowym i mam nadzieję – wyprawowym (zapomniałem tylko o fokach do nart) itd. itp.

Ale wszystko przed nami. Ciągle nie chcę pozbyć się wiary, że trzeba próbować mimo wszystko.

 

2018-09-08 – dzień 41.
08:10

Tage Voss dzielił żeglarzy na tych, co całe życie budują idealny jacht i nigdy nie ruszają na morze, oraz tych, którzy nie schodzą na ląd pływając na czymkolwiek. Wygląda, że jest trzecia kategoria: ci, co o żeglowaniu tylko gawędzą – to ja w Ny-Ålesund. Jeśli wszystko zagra wyjdziemy w morze za tydzień. Marek R. ma przywieźć części do LYR 12-go, Jarek Z. wsadzi je do samolotu do NÅ – 13-go, w czwartek. W piątek 14-go montuję panel do generatora (będzie bolało) i impeler do pompy (bułka z masłem) – i o północy możemy wypływać. W planie: trzecia, nieprzewidywana dotychczas wersja zadań. Zablokowana zwartym lodem północno wschodnia Grenlandia odpadła. Wersja B – zimowanie w lodach na razie nam nie grozi. Płyniemy na północ do granicy lodów, czyli około 82° szerokości północnej. Tam cumujemy do pola lodowego możliwie dużych rozmiarów. I podejmiemy próbę nawiercenia lodu i pobrania trzech prób podlodowych. Jeśli będziemy mieć szczęście uniknąć planu B (na który jesteśmy przygotowani), to wracamy do NÅ, który nie zamarza przez całą zimę, na 7 do 14 dni. Potem, zależnie od pogody powtarzamy wypad na północ i nawiercamy kolejne pole lodowe. Itd, itd.

Przypominam pytanie: czy jesienią, gdy życie w Morzu Arktycznym zamiera z braku papu, pod lodem gromadzą się organizmy, by przetrwać zimę i eksplodować zakwitem planktonu wiosną?

Czyli właściwie: jak funkcjonuje ekosystem mórz polarnych?

Na zdjęciach pokazuję te unikalne szarości okolicy, niepowtarzalny gdzie indziej zachód słońca i zwykły chlebek nietknięty pleśnią po 45 dniach – zabezpieczony przez siostrę Lucy i Bożenkę S. Mamy też inne sukcesy i porażki, ale o tym, po tym.

 

 

2018-09-13 – dzień 46.
19:16 ·

Koniec wakacji. Były piękne, potrzebne i pożyteczne. Ale jeśli mamy coś zrobić, to czas w drogę. Części dotarły. Marek, Jarek, Wojtek zrobili wszystko, a nawet więcej. Tylko Cummins Onan sprzedał niewłaściwy kontroler, mimo że miał kod kreskowy wymontowanej części. Ale mamy impelery, więc silnik główny. Generator zapasowy na benzynę i 2 generatory wiatrowe. Dają 10 A prądu przy 25 węzłach wiatru. I jesteśmy dobrej myśli.

Następne doniesienia będą lakoniczne do powrotu w rejony działania internetu.

Załączam pamiątki z wakacji, w tym widok NÅ z kamery masztowej i nowy zderzak wykonany społecznie przez rezydentów pragnących zachować anonimowość. Do następnych wieści. Ahoj przygodo!

 

2018-09-14 – dzień 47.

Po wyjściu z Ny-Ålesundu wiatr północno-wschodni. Nocą straszył porywami 26 węzłów, ale większość to standardowe 15 kn. Dziobiemy Morze Grenlandzkie 46 stopni do wiatru, w ciepłej nitce prądu Północno-Atlantyckiego.

Temperatura wody 6 stopni, temperatura powietrza 0,5 stopnia.

Do granicy lodów około 120 mil na północ. Skończyły się mapy Navionics. W pancernym Panasonicu otwarte Open CPN lub C-Map. Jest też ploter papierowy! Wykreślone południki, równoleżniki. Cyrkiel, ekierki, ołówek, gumka. Jak za starych dobrych czasów! Dawne czasy są przeważnie zawsze dobre, gdy ma się dwadzieścia parę lat, ale Grzesio się z tym nie zgadza.

Czekamy na barierę lodu. Wejście w pole lodowe jest przeważnie sporym wyzwaniem, gdy jest wysoka fala. Przechodzimy przez front polarny: 80 stopni 21 min. N i 5 stopni 41 min. E. Temperatura wody spada o 5 stopni w ciągu pół godziny, czyli po przepłynięciu 3 mil.

Magnus Zaremba PL 100, 14 września 2018,
wiadomość przesłana za pośrednictwem systemu inReach.

 

2018-09-19 – dzień 52.

Jak się uprawia naukę na Magnusie? Żeby wejść bezpiecznie w lód i pobrać próby, musimy zrobić zderzak lodowy. To konstrukcja przestrzenna o wymiarach 150 x 150 x 90 centymetrów. Budowanie czegoś takiego na jachcie wydaje się niemożliwe. No, chyba, że się musi. Zrobione w 13 godzin. Nawet dość solidnie i tym zgodnie z zasadą: nic nie odpuszczać. Następny ranek – trzeba to zmontować na pawęży. Jeśli nie pomyliłem się w pomiarach powinno wejść w prowadnice na pawęży. To rury o średnicy 110 mm. Tylko zamarzły w środku. Pół dnia kucia lodu, z solą i polewania wodą – i mamy go! Potem już tylko: włączył się alarm chłodzenia silnika – padł kolejny impeler. Serwis silnika twierdzi, że musimy zagrzewać pompę wody morskiej przed startem silnika. Zagrzewamy z nowym impelerem. Alarm chłodzenia włącza się ponownie. Połamał się mimo grzania? To znaczy koniec imprezy. Ale nie – jest cały. Może grzanie pompy wodnej wywołało alarm? Ano nie dopływa. Czemu? Ano filtry wody morskiej zapchał śryż lodowy, zamarzającej za burtami, wysłodzonej wody. Kolejny dzień północnika naukowego – z głowy.

Magnus Zaręba PL 100, 19 września 2018,
wiadomość przesłana za pośrednictwem systemu InReach.

 

2018-09-20 – dzień 53.

Mamy znów pole lodowe. Wchodzimy – jest łatwo bo z wiatrem. Silnika nie używamy, żeby nie zapchać śryżem filtrów wody chłodzącej silnik. Nie podoba mi się to pole lodowe. Jest przeogromne i jednorodne. Ani chusteczki wolnej wody. Jak pobrać próby powierzchniowe? Spuścić siatkę planktonową?

Kry niewielkie, przestrzeń wypełniona gruzem lodowym i gęstym śryżem. Ani płynąć, ani prowadzić badania. Próby wyjścia – nie ma szans. Nie – na żaglach i nie – na silniku. Albo śruba oblodzona, albo gruz lodowy sięga 2 metry w głąb.

Cumujemy pięcioma linami do niewielkiej, ale solidnej kry. Gdy rozkołys uderza Magnusem (25 ton) o ten kawałek lodu – ten nawet nie drgnie. To może potrwać.

Magnus Zaremba PL100, czwartek 20 września 2018
wiadomość przesłana za pośrednictwem systemu InReach

 

2018-09-22 – dzień 55.

Jesienią temperatura wody w morzach polarnych spada do –2,5 stopnia Celsjusza i rozpoczyna się stopniowe formowanie pokrywy lodowej. Dalsze fazy cyklu lodowego to wzrost, deformacja i dezintegracja. Tyle teorii.

A co my tu mamy na Magnusie? Pod koniec lata wchodzimy niespełna milę w chaos niewielkiej kry, growlerów, pancake, bush ice i śryżu. W ciągu 24 godzin falująca powierzchnia morza staje się zwartą pokrywą lodową o grubości od 1,5 do 2 metrów. Przy temperaturze wody 0,2 do –1° Celsjusza i powietrza –4° Celsjusza.

Post factum łatwo zrozumieć ten nieznany mi fenomen: długo wiejący północno-wschodni wiatr upchał zdezintegrowany po zimie stary, a więc wysłodzony lód morski w ogromne pole lodowe. Wystarczył spadek temperatury powietrza o parę stopni poniżej zera, by słodkowodny lód (zamarza przy 0° Celsjusza) utworzył litą powierzchnię na ciepłej poduszce wody (na nasze szczęście). Czeka nas bardzo długi dryf, chyba że jakaś adwekcja ciepła z południa rozluźni morze zamarznięte na beton i po horyzont.

W nocy przyszedł do nas miś. Oddalił się nieśpiesznie po odpaleniu dwóch petard. Ale po chwili wrócił i zajął pozycję wskazującą na brak większych obaw.

Eugeniusz Moczydłowski
Grześ Szymański

Magnus Zaremba PL 100, sobota, 22 września 2018
wiadomość wysłana za pośrednictwem systemu InReach.

 

2018-09-23 – dzień 56.

Próbuję dostać się do wody pod lodem. Nie znajduję takiego miejsca. Ani na krach, ani pomiędzy. Wiercę świdrem spalinowym na półtora metra: woda, lód, woda i znów lód. Bez szans na próby podlodowe, ani też na zwykłe próby powierzchniowe, czy siatką planktonową. Klęska. Będziemy wycinać piłą łańcuchową jamę w krze lodowej, by rozpocząć wiercenie metr od powierzchni. Jamę można zalewać wodą i pomysł prawdopodobnie jest niewykonalny. Będziemy szukać cienkiego lodu.

Na razie trzeba zbudować ochronę przed misiami w oparciu o doświadczenia traperów Svalbardu i technologii „slam bang”, wypracowanej przez partyzantów indonezyjskich w walkach z Japończykami.

O świcie obwąchał nas młody miś. Spaliny silnika nie wzbudziły jego entuzjazmu i bez hukowej zachęty, poszedł sobie. A poza tym wszystko w porządku.

Magnus Zaremba PL 100, 23 września 2018
wiadomość przesłana za pośrednictwem systemu InReach

 

2018-09-24 – dzień 57.

Niedziela od rana była cudna. W miednicy umyłem się cały i zacząłem od razu myśleć i działać pozytywnie. Wystartowała stacja meteo. Wzmocniłem poprzeczkami zderzak lodowy. Przy okazji wykryłem w lodzie „miękkie miejsce” tuż obok zderzaka. Okazało się, że pod warstwą śryżu jest woda. Można więc pomyśleć o spuszczeniu siatki planktonowej. A poza tym – może jednak jakaś pompka do pobrania prób powierzchniowych spod śryżu? Mam taką do paliwa, ale o bardzo małej wydajności. Ale zaraz! Przecież mamy wspaniałe, wydajne ręczne pompy zęzowe! Po paru godzinach instalacja była gotowa. Tylko wiatr się wzmagał, więc przełożyłem start badań na poniedziałek.

Już w nocy program badawczy został zamieniony na program przetrwania. Wiatr 35 węzłów połamał lód, pochylił Magnusa o 10 stopni i wciska lód pod kadłub. Gdyby nie jego kształt, jacht zostałby natychmiast zgnieciony. Magnus surfuje bokiem na poduszce z lodu, napierany z prawej burty, wślizguje się na lód po lewej burcie i opada. Kadłub nie jest poddany ciśnieniu, ale ruchy jachtu i dźwięki towarzyszące, działają deprymująco. Na płetwę sterową nie napiera lód – „oddycha” ona wraz z całym kadłubem otoczona kaszą i drobnymi kawałkami lodu. Pozostaje wiara i nadzieja, że ta mieszanina lodu i wody nie spowoduje uszkodzenia płetwy sterowej i osłony śruby. Wyposażenie ewakuacyjne jest zgromadzone. Ma to trwać dwie doby.

Eugeniusz Moczydłowski
Grześ Szymański

Magnus Zaremba PL 100, poniedziałek, 24 września 2018
wiadomość wysłana za pośrednictwem systemu InReach

 

2018-09-25 – dzień 58.

Zwarta powierzchnia zalodzonego morza faluje! Fala ma wysokość około metra. Temperatura wody: 0,4° C do –1° C, powietrza: –9,3° C . Odczuwalna: –18° C. Jacht wykonuje ruchy. Lód napiera, ale gwałtowne uderzenia zastąpiły łagodne wstrząsy. Zaopatrzenie w wodę ustało. Pod jachtem zalega mieszanina lodu i śryżu. Silnik jest nieużywany. Silny wiatr dostarcza dość energii dzięki generatorom wiatrowym. Przygotowana wersja użycia silnika: podłączamy wąż do jednego z filtrów wody zaburtowej i przez przejście w burcie (to, które nas chciało zatopić w Skagerraku) zanurzamy w przeręblu. Po zakończeniu pracy silnika usuwamy wodę z węża. Tylko na razie nie możemy dostać się do wody! Morze lodu jest ruchome, a gdy przestaje falować, zamarza w grubą pokrywę. Jeżeli nie przewiercimy lodu w pobliżu jachtu, musimy odstawić silnik. Jako źródło prądu pozostanie generator(ek) Stanley. A ten nie ma mocy, by ładować akumulatory jachtowe. Może obsłuży ładowanie telefonu Iridium, InReach. Nie będzie działać pompa cyrkulacyjna, czyli ogrzewanie. Osobny temat, to zabezpieczyć metalowe zawory, oba silniki przed rozsadzeniem przez zamarzającą wodę. Póki co, to nie problem. Temperatura na jachcie jest dodatnia. W komorze silnika: +1,4°  C, w mesie: +9° C, a w sterówce: +10° C. Mały miś-sierota znów przyszedł nas obwąchać.

Magnus Zaremba PL100, wtorek 25 września 2018
Wiadomość przesłana za pośrednictwem systemu InReach.

 

2018-09-27 – dzień 60.
23:02

Morze totalnego chaosu lodowego przykrył śnieg i nie wygląda tak przerażająco. Z zachodnim wiatrem pojawiły się szczeliny i jeziorka. Nasza pozycja to 80°N i 2,5°W. Jesteśmy na wschodnim skraju języka lodowego północ – południe. Około 120 mil na północ od wolnej wody. Dryfujemy głównie na południe. Zagrożenia: przed stanięciem lodu podnieśliśmy balast, więc nie grozi nam los „Endurance”. Mamy dno bez tego, według Andrew Wilkesa („Arctic and Northern Waters”, 2016) pierwsze obmarza, a lód ten dodatkowo obciąża jacht. Wmarznięty balast stanowi zagrożenie szczególnie dla jachtu napieranego przez lód powierzchniowy. W wodzie jest płetwa sterowa, na razie swobodna. Nie wiem, jak zniosły napór lodu śruba i wał.

 

Skoncentrowani na chodzeniu silnika zapomnieliśmy o wydechu spalin. Eksplodowała rura chłodząca wskutek litego korka lodowego na wydechu. Ale odpukać – wszystkie systemy już działają i żyjemy w komforcie. Skrawki wody pozwoliły pobrać próby powierzchniowe siatką planktonową. Wyzwanie: pompowanie wody z 5 metrów i wiercenie lodu.

Miś-sierotka przyprowadził mamę lub starszego brata. Nie reagują zupełnie na petardy. Ja czerpię wodę z przerębli i noszę do sterówki, a misie wylegują się opodal.

Magnus Zaremba PL100, czwartek, 27 września 2018
wiadomość wysłana za pośrednictwem system InReach.

 

2018-09-28 – dzień 61.

Północnik, jak każdy polarnik, musi mieć twarde siedzenie, bo często dostaje w nie z powodu zimna. Najtrudniej jest utrzymać ciepłe stopy. Ciepłe, znaczy przede wszystkim – suche. To sztuka przekazana przez zdobywców biegunów Wojtka M. i Norberta M. Oni wyjaśniają, dlaczego w butach Sorel Glacier (atest do –73° C) odmrozisz stopy w temperaturze dużo wyższej. Stopa poci się zawsze. Wilgoć wnika w skarpetę i wkładki termiczne buta. Woda przewodzi ciepło 25 razy bardziej niż powietrze. Stopa musi się szybko wyziębić. Jeśli jednak założysz cienką skarpetę, cienki worek plastikowy (20 l, taki na śmieci) wodoodporną membranę i na to ciepłą skarpetę, to wilgoć stopy nie wysyci skarpety i wkładki buta. Stopa będzie mokra, ale ciepła.

Inne wynalazki: jacht lodowy ma mieć jeden centralny pobór wody morskiej (z siatką!) do wszystkiego: silnik, generator, WC i inne. Wejście do jachtu z trójnikiem, do którego można podłączyć wąż (z siatką!), który przez burtę wchodzi do przerębla. Wąż najlepiej ogrzewany kablem elektrycznym w osłonie termicznej. Wydech spalin wyprowadzony co najmniej metr pod wodą.

Zamiast planów pompowania wody i wiercenia w lodzie – kilof, łom i piła łańcuchowa w walce o swobodną płetwę sterową. Jest przygotowana do zdjęcia, ale tylko w razie absolutnej konieczności. Dryfujemy szybko na SE. Wiatr zachodni, 25 węzłów (prąd za darmo), temperatura powietrza -8° C.

Eugeniusz Moczydłowski
Grześ Szymański

Magnus Zaremba PL100, piątek, 28 września 2018
wiadomość przesłana za pośrednictwem systemu InReach

 

2018-09-29 – dzień 62.

Prawdopodobnie najpiękniejszy krajobraz i pogoda. Wielkie pola lodowe poprzecinane granatowymi kanałami wody. Cisza. Niskie słońce cieniuje lodowe bryły na niebiesko-biało-szaro. Kawał działki zaorany: pobrane próby powierzchniowe z trzech metrów, z ośmiu metrów i siatką planktonową. Dużo wody dookoła.

Luźny pak lodowy. Można by się przepychać na silniku. Tylko nie wiem, co ze śrubą. Przed wejściem w pole lodowe, w marznącym śryżu, śruba chyba zamarzła w swej osłonie. Gdy pod żaglami osiągnęliśmy prędkość 7 węzłów, zaczęła się obracać dźwięcząc, uderzała w osłonę dopóki, prawdopodobnie, nie wykruszył się lód. Nie możemy ryzykować. Trzeba zbadać, jak to wygląda pod wodą.

Grześ montuje kamerkę GoPro do bosaka i nagrywa. Śruba i wał wyglądają na całe. Śruba pewnie jest zakleszczona w zgniecionej osłonie. A wał – czy prosty? Płetwa sterowa – małe, niegroźne uszkodzenia w tylnej części. To niedobre wiadomości, ale jestem pewien – mogłoby być znacznie gorzej. Jutro może uda się zbadać temat dokładniej. Czekamy na wiatr, który nas wyciągnie na wolność żeglowania bez silnika.

Eugeniusz Moczydłowski
Grześ Szymański

Magnus Zaremba PL 100, sobota, 29 września 2018
wiadomości przesłane za pośrednictwem systemu InReach

 

2018-09-30 – dzień 63.

O 15:23 w niedzielę, 30 września 2018 r. Grześ przesyła wiadomość: „Wolna woda!”

Eugeniusz Moczydłowski
Grześ Szymański

Magnus Zaremba PL 100, niedziela, 30 września 2018
wiadomości przesłane za pośrednictwem systemu InReach

 

2018-10-01 – dzień 64.

Dziesięciodniowa epopeja lodowa za nami. Jak to się mówi? Jestem pod wrażeniem. Ambiwalentnym. Schodzimy z placu boju z naleśnikiem osłony steru na tarczy. Realizacja programu badawczego pozostaje wiele do życzenia. Czeka nas długi i uciążliwy rejs do kraju. Z plusów dodatnich cenne jest pocieszenie, że – choć mimo woli – przymiarka do lodów Arktyki się odbyła. Było ciężko, ale przetrwaliśmy. I tego się trzymajmy.

A! Byłbym zapomniał: przed Magnusem Zarembą w tym rejonie, poza lodołamaczami, „żeglowały” tylko norweski „Fram” i francuska „Tara”. Leczymy rany w zasypanym śniegiem Ny-Ålesundzie. Osada zapadła w zimowy sen. Prawie nic nie działa. Może chociaż wodę dostaniemy?

Magnus Zaremba PL 100, poniedziałek, 1 października, 2018
wiadomości przesłane za pośrednictwem systemu InReach

 

2018-10-03 – dzień 66.

Fenomenologia stosowana na s/y Magnus Zaremba.

Czy Magnus Zaremba ma pecha (czytaj: kapitan i załoga do d…)? Koniec zimy 2015  – powrót spod Grenlandii i wywrotka koło Bergen. Jesień 2018 – dramatyczny dryf w lodach koło Grenlandii i zgnieciona osłona śruby.

Trudno powiedzieć – nie ma statystyk do porównań z innymi jachtami i skipperami. Brak relacji z rejsów w tych rejonach i w tym czasie. Nie ma opisów spotkań z freak waves i luźnym pakiem lodowym zamarzającym w 24 godziny.

A tymczasem na Magnusie – nurkujemy. Osłona śruby uchroniła linię wału, która wydaje się nie naruszona. Łopaty śruby wbite w osłonę. Można zdjąć osłonę wraz ze śrubą. I założyć nową śrubę. W pojedynkę, ale przecież – spróbujemy. Jak to zrobić, żeby nie zgubić klina śruby?

Magnus Zaremba PL 100, środa, 3 października, 2018
wiadomości przesłane za pośrednictwem systemu InReach

 

2018-10-03 – dzień 66.

Cd kursu intensywnego nurkowania polarnego. Cudna pogoda. Gdyby jeszcze się udało…

Fotki żywioły wg systematyki Magnusa Zaremby: nalodne i podlodne.

 

 

2018-10-04 – dzień 67.

Mój bardzo młody, niemniej dzielny załogant Grześ opublikował wyrazy swojej ekscytacji tym, w czym uczestniczy na s/y Magnus Zaremba. Nie dał mi odczuć, że tak głęboko przeżywa nasze peregrynacje. To znaczy, że stwardniał i zmężniał w czasie naszych wspólnych wypadów do Arktyki. Ten wysoki poziom adrenaliny przesłonił mu jednak kilka istotnych faktów. Po pierwsze: nie mnie powinien dziękować za 10 dramatycznych dni dryfu, gdyż ja tego nie przewidywałem, nie planowałem i sobie nie życzyłem. Zostaliśmy zaskoczeni przez nieopisane wcześniej zjawisko przyrodzone i nic nie mogliśmy na to poradzić. Po drugie: nie przypłynęliśmy do Arktyki, by tworzyć światową historię żeglarstwa, tylko do żmudnej naukowej pracy. I po trzecie: kto i kiedy tworzy historię żeglarstwa światowego, dowiadujemy się z historii, a nie z oświadczeń. Z Grzesiem, doskonałym asystentem, czekamy na lepsza pogodę, by znowu dać nurka.

Na zdjęciach lab suchy i lab mokry na Magnusie.

Magnus Zaremba PL 100, czwartek, 4 października, 2018
wiadomości przesłane za pośrednictwem systemu InReach

 

2018-10-05 – dzień 68.

Osłona śruby zdjęta za czwartym nurkowaniem. Daję radę nurkować tylko raz dziennie. Jutro próba ściągnięcia śruby.

Harald z Marine Lab napełnił butle nurkowe, Jon poprawi gwint nakrętki, a Harbour Master Svein, wozi nasze klamoty i opowiada o życiu w norweskim lotnictwie. „Heincke”, statek niemieckiego ministerstwa nauki, napełnił nasze zbiorniki wody i dorzucił sery, jogurty i karton piwa od kapitana. Klimaty: pastelowo-zimowe jak na foto. Tylko ciśnienie spadło o 18 mb.

Magnus Zaremba PL 100, piątek, 5 października, 2018
wiadomości przesłane za pośrednictwem systemu InReach

 

2018-10-07 – dzień 70.

Życie to może być piękne! Trudno mi w to szczęście uwierzyć. Szóstego dnia operacji podwodnej, w jednym nurkowaniu wymieniliśmy śrubę napędową. Jeśli tej całej operacji mógł dokonać leciwy i niedoświadczony nurek, to co mogą zrobić młode, silne morsy? Wszystko! To ważne doświadczenie. A była już pora kończyć, byłem mocno spięty. Temperatura spadła poniżej –7° C, ciągle popaduje śnieg, dokoła jachtu woda przymarza.

Mamy nadzieję, że wał i podpora wału nie są uszkodzone. To sprawdzimy już w drodze, pewnie jutro w poniedziałek. Ogarniamy bałagan, prognoza pogody i – na morze, hej na morze! Dokąd?

Fotki Ny-Ålesundu na pożegnanie i słynny zderzak lodowy zrobiony w mesie Magnusa. Pewnie uratował nam ster.

    

Magnus Zaremba PL 100, niedziela, 7 października, 2018
wiadomości przesłane za pośrednictwem systemu InReach

 

 

2018-10-08 – dzień 71.

Prawdopodobnie wypływamy jutro rano. Jeśli wał i śruba są OK, to popłyniemy na północ, do pól lodowych jak na zdjęciach (jedno z kamery na maszcie).

Takie warunki są znane, oczekiwane i miały być naszym miejscem pracy przed i za frontem polarnym. Cumowanie, pobranie prób itd., a potem spokojne wyjście i powrót do bazy. A nie jakieś ołowiane morze śryżu i słodkowodny gruz lodowy zamarzający w mgnieniu oka.

Lody w tym roku wykazują dużą dynamikę. Patrz mapki. Ta z 7 października to też stan, gdy byliśmy zabetonowani w lodzie, na szczęście we wschodniej części.

Musimy zobaczyć, co teraz można zdziałać na północ od Svalbardu. Od jutra – sms-y via Adam.

Magnus Zaremba PL 100, poniedziałek, 8 października, 2018
wiadomości przesłane za pośrednictwem systemu InReach

 

Z ostatniej chwili:

2018-10-12 – dzień 75.

Za rufą Wielki Wóz. Tak, wracamy, jak widać. Tym razem nie dowiemy się, co i jak można zdziałać na północ od Svalbardu. Nie dowiem się też, czy decyzja była przedwczesna, czy roztropna. Te rozterki doskwierały szczególnie na początku odwrotu. Z czasem staje się to coraz bardziej klarowne. Gdy sądzimy, że suma nieoznaczoności i niepewności jest większa niż szanse realizacji zadania, decyzja może być tylko jedna. Shackleton zawrócił 100 km przed biegunem południowym. Byłby pierwszy. Jednak lepszy żywy wróbel, niż martwy orzeł. Oczywiście, że żal…

Co się udało?

  • W pełni program „oceancurrenttest”. Na wyniki będzie trzeba poczekać co najmniej rok. Ważne, jak się sprawdzi nowa, tania, prosta metoda.
  • W czasie dryfu do Cieśniny Frama pobrano próby planktonowe na trzech stacjach. Na stacji trzeciej także próby z głębokości 3 i 8 metrów.
  • Przez cały okres rejestrowano promieniowanie krótkofalowe słońca, PAR i temperaturę powietrza w klatce meteo.

Tyle z programu.

  • Niechcący pozyskano unikalne dane prędkości, kierunku dryfu lodów (w relacji do kierunku i siły wiatru) w Prądzie Wschodnio-Grenlandzkim.
  • Zjawisko błyskawicznego zamarzania paku lodowego też stanowi chyba novum w oceanologii.

Nie dowiedzieliśmy się jednak, czy organizmy chronią się w lodzie na zimę. Trzeba będzie wrócić…

Magnus Zaremba, PL 100, piątek, 12 października 2018
wiadomość przekazana za pośrednictwem systemu InReach

 

= = = = = = = = = = = = = = =

Eugeniusz Moczydłowski o „Magnusie” (czas: 09:44)

Eugeniusz Moczydłowski o Magnusie.

Niestety w filmie jest lekkie przesunięcie dźwięku względem obrazu.

Opublikowany przez Magnus Zaremba Piątek, 14 lutego 2014

 

„Magnus w akcji” (czas: 0:47)

Magnus w akcji

Opublikowany przez Magnus Zaremba Wtorek, 4 lutego 2014

 

inReach message from Eugeniusz Moczydłowski

 

 


Periplus – powrót na Stronę Główną

© 2017 Frontier Theme