Andrzej Makacewicz: Pogoria zacumowała na Morskim Oku!

Pogoria zacumowała na Morskim Oku!? AI dziś wszystko „morze” :).

W roku 1985, po rejsie antarktycznym Pogorii i słynnym rocznym rejsie Pogorii z pierwszą „Szkołą pod Żaglami”, kpt. Krzysztof Baranowski zaproponował, żeby zabrać przez Atlantyk dziewczyny, które nie dostały się na rejs „Kaczorów”.

I znów ekipa przyjaciół wykręciła niezwykłe żeglarskie wydarzenie: 25 nastolatek, jako załoga barkentyny Pogoria w „Rejsie Papug”, popłynęło z Gdyni północnym szlakiem atlantyckim, przez Islandię do Montrealu.

To było pierwsze takie wydarzenie z dziewczęcą załogą na żaglowcu rejowym w skali świata.

Ciężka pogoda, góry lodowe, stacje wielorybnicze, trudna praca na rejach…

…ale i honory w każdym porcie, i dyskoteki, na których, zabierając tam tę niezwykłą załogę, widziałem rozmarzone oczy niejednego wilka morskiego… 🙂

 

Po 40 latach dziewczyny skrzyknęły się na spotkanie w Bukowinie Tatrzańskiej, w pensjonacie „Litka” Jurka Rakowicza, w naszym rejsie zastępcy kapitana. Zjechały z kilku krajów, już matki i babcie, ale z tym samym wigorem jak sprzed lat na pokładzie. 🙂

Łezki wracających wspomnień, piękne wydanie książki o rejsie pióra przyjaciela (wiele wspólnych oceanicznych mil zostało za nami), Kazimierza Robaka – „Album Rodzinny”…

… i szanty przy gitarach, i śmiech – bo jak tu powiedzieć „Papuga” do pani prof. dr hab.?

Oczywiście nie odpuściłem koni i powożący góral przyznał się, że był moim studentem na wykładach dla wozaków z Morskiego Oka. 🙂 A moja żeglarsko-podhalańska załoga z przytupem dołączyła do papuziej załogi. 🙂

I jeszcze coś niezwykłego: ponadczasowa przyjaźń, wykuta w ciężkiej pracy na pokładzie żaglowca. W kuchni dziewczyny śmiały się, że obieranie ziemniaków i cebuli nadal idzie im dobrze, nawet gdy nie kiwa :).

Na pytanie, co dał im ten rejs, usłyszałem: „życiową szkołę charakteru”.

Co dał mnie? Satysfakcję, że mam malutki wkład w kształtowanie kolejnego pokolenia nurków, narciarzy, żeglarzy, no i oczywiście koniarzy. 🙂  I chyba wystarczy! 🙂

A za Krzysztofa trzymam mocno kciuki, bo on był oceanicznym kowalem mojego charakteru też. Spokojnych wiatrów, Kapitanie, w Twoim trzecim samotnym rejsie dookoła świata.

 

Andrzej Makacewicz
28 maja 2026
Pierwodruk: Facebook

 

 

 


► Periplus – powrót na Stronę Główną