Kategoria: Opowiadania

Kapitan Ziemowit Barański opowiada: Fryderyk Chopin – 8. Połamane maszty

W 2003 roku zrezygnowałem z funkcji etatowego kapitana STS „Fryderyk Chopin” i postanowiłem rozpocząć, przynajmniej częściową, żeglarską emeryturę. Rozpocząłem pracę szkoleniową w Stacji Dydaktycznej i Żeglarskiej ówczesnej Akademii Rolniczej w Lublinie, więc nie zerwałem z żeglarstwem, ale na „Fryderyku Chopinie” pływałem tylko kilka razy – ostatnio w 2005 roku. Zadowalałem się rejsami turystycznymi na Małych Antylach w gronie kolegów. Niestety diabli mnie podkusili, aby wybrać […]

Kapitan Ziemowit Barański opowiada: Fryderyk Chopin – 4. O włos od pogrzebu morskiego

Dziewiętnastego marca 1995 r. „Fryderyk Chopin” wyszedł z portu Philipsburg na wyspie St. Maarten. Był to rejs powrotny z Morza Karaibskiego z II semestrem Szkoły pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego. Pierwsze dni rejsu przebiegały przy słabnącym pasacie z NE, co pozwalało nam na powolną żeglugę w kierunku Bermudów. Po kilku dniach jednak dopisało nam szczęście. Na zachód od naszej […]

Kapitan Ziemowit Barański opowiada: Toniemy!

Udział „Roztocza” w Tall Ships’ Races w latach 1985 i 1986 i atrakcyjność tych imprez spowodowała duże nimi zainteresowanie wśród żeglarzy lubelskich. Zarząd LOZŻ zdecydował więc, że w 1987 roku „Roztocze” będzie uczestniczyć w całej imprezie na trasie: Kiel – Norrköping (etap regatowy), Norrköping – Sztokholm – Sandhamn (Cruise in Company), Sandhamn – Rønne (etap […]

Kapitan Ziemowit Barański opowiada: Beret z Ekwadoru

W sezonie 1980 Roztocze po raz drugi uczestniczyło w Tall Ships’ Races 1980, na trasie Kiel – Karlskrona – Frederikshavn – Amsterdam. Pierwszy etap, Kiel – Karlskrona, nie był dla nas korzystny. Przy umiarkowanym zachodnim wietrze nie było szansy na lepsze miejsce, wszyscy żeglowali z wiatrem i różnice czasów na mecie nie były wielkie, a […]

Kapitan Ziemowit Barański opowiada: Konsul

Wrzesień 1974. W Warnie, po tygodniu przygotowań, niby wszystko było gotowe: silnik trochę dymił, ale chodził. Mieliśmy już tydzień opóźnienia, więc wyszliśmy w morze. Niestety: po wejściu do cieśniny Bosfor silnika nie udało się uruchomić i zaczęły się kolejne przygody.