To był krótki rejs, może 2-tygodniowy. Pływaliśmy po Bałtyku małym jachtem klubowym Nike, który należał do PTTK w Łodzi. Załoga statku to zbieranina różnych ludzi. Wśród nich był dziennikarz. Jacht był tak skonstruowany, że miał dwie części sypialne – dwie kabiny niepołączone ze sobą. Żeby przejść z jednej do drugiej, trzeba było wyjść najpierw na […]
Kategoria: Retro
Kapitan Ziemowit opowiada.
Kapitan Ziemowit opowiada.
Ziemowit Barański: Qué viva!
Malaga, połowa października, tysiąc dziewięćset siedemdziesiąty czwarty. Jeszcze żył Franco, choć już sam chyba nie rządził, ale Hiszpania była – jaka była. Weszliśmy tam „Roztoczem” wracając z Morza Czarnego. Hiszpańscy pogranicznicy przyszli, zrobili odprawę, a że mieliśmy wizy, więc dali nam przepustki. Było nas jedenaście osób, ale przepustek dostaliśmy tylko dziesięć.
Kazimierz Robak: Rok 1970, 18 września: Jimi Hendrix. 14. Coda: Był z innej planety…
Hendrix przestał być osobą prywatną jeszcze długo przed Woodstockiem. Cokolwiek zrobił, trafiało na czołówki gazet. I nie tylko: na nowojorskiej ulicy zaczepił go facet sprzedający gazetę Czarnych Panter, organizacji, było nie było, rewolucyjnej – „No co? Naszej gazety nie kupisz?” Hendrix kupił, a gazeciarz poszedł dalej drąc się: „Jimi Hendrix kupuje nasze gazety! Jimi Hendrix kupuje […]
Krzysztof Grubecki: Santana, 50 lat, Woodstock
Kazimierz Robak: Rok 1967 i dalej: Jimi Hendrix po Monterey. 13. Czwarta, której nie było
Kazimierz Robak: Rok 1967 i dalej: Jimi Hendrix – igranie z ogniem. 11. Ta pierwsza
Rok 1967 i dalej: Jimi Hendrix po Monterey. 10. Zenon Szostak: Hendrix a sprawa polska
Kazimierz Robak: Rok 1967 i dalej: Jimi Hendrix po Monterey. 9. 50 lat temu
Kazimierz Robak: Rok 1967: Jimi Hendrix po Monterey. 8. The Monkees
Kazimierz Robak: Rok 1967: Jimi Hendrix po Monterey. 7. Z górki, ale pod górę
W relacjach prasowych opisujących, a później komentujących, występ Hendrixa w Monterey powtarzają się stwierdzenia, że koncert ten otworzył przed nim Amerykę, że wchodził na scenę jako osoba nieznana, a schodził – jako pierwszej wielkości gwiazda, itp. Rzeczywistość jednak nie była od razu tak różowa, ani nawet tak oczywista.








